– Musimy skoncentrować się na najbliższym meczu i udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy – powiedział Łukasz Piątek. Jego Polonia Warszawa przegrała w sobotę ze Śląskiem Wrocław 0:1.
– Wiedzieliśmy, że Śląsk przyjedzie do nas i będzie liczył na grę z kontry. Mieliśmy grać prostopadłymi podaniami, żeby przełamać obronę gości i stwarzać sobie sytuacje. Nacięliśmy się na jedną z ich akcji, którą wykorzystali. Ten mecz sprowadził nas trochę na ziemię. Musimy skoncentrować się na najbliższym spotkaniu i udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy – powiedział Piątek.
– Tak bywa, że przeciwnik postawi czasami autobus w polu karnym. Wrocławianie liczyli, że utrzymają się z przodu dwoma lub trzema zawodnikami i stworzą jakieś zagrożenie. To im się udało. Ubolewam nad tym, że mimo dogodnych sytuacji nie potrafiliśmy nic strzelić – dodał defensor.
Trener Zieliński był bardzo zdenerwowany po meczu? – Na pewno wszyscy jesteśmy zdenerwowani. Chcieliśmy przecież podtrzymać tę passę zwycięstw. Musimy dalej pracować, konsekwentnie robić swoje i koncentrować się na każdym kolejnym meczu, aby walczyć o 3 punkty.
Za tydzień Polonia zmierzy się na wyjeździe z Cracovią, która walczy o utrzymanie. Krakowianie zmuszeni będą się otworzyć. Czy o zwycięstwo powinno być łatwiej niż dziś? – Powinno być, ale czy będzie, to się okaże w Krakowie. Cracovia też może postawić nam ciężkie warunki. Musimy przeanalizować naszą grę i wyciągnąć wnioski przed kolejnym meczem, aby dobrze do niego podejść i go wygrać – zakończył „Piona”.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.