– W pierwszej połowie zagraliśmy zbyt defensywnie. Mogliśmy tę Legię pokonać. W drugiej połowie sędzia powinien pokazać Arturowi Jędrzejczykowi czerwoną kartkę, a nie tylko żółtą – powiedział Krzysztof Ostrowski po przegranej Widzewa na stadionie Legii 0:1.
Ostrowski swego czasu był w Legii, ale głównie był, bo praktycznie nie grał. I pół roku odszedł do Widzewa. Zależało mu więc bardzo na choćby punkcie przy Łazienkowskiej. Widezewiacy byli blisko, ale jednak im się nie udało.
– Mieliśmy nadzieję, że w Warszawie wywalczymy korzystny rezultat. Straciliśmy bramkę po jednej z dwóch sytuacji Legii. Próbowaliśmy wyrównać, ale nie udało się. Ja pojawiłem się w drugiej połowie i kilka razy zaliczyłem starcie z Arturem Jędrzejczykiem. Ciężko grało się z „Jędzą”, który preferuje ostry styl. Moim zdaniem gospodarze powinni kończyć w dziesiątkę, ponieważ obrońcy Legii należała się czerwona kartka za faul na Sernasie – stwierdził pomocnik Widzewa.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.