Legia Warszawa pokonała Atromitos Ateny 2:0 i pewnie awansowała do IV rundy eliminacji do Ligi Europejskiej. W tym samym czasie o tą samą stawkę walczyły inne zespoły.
Zawodnicy Legii wykonali swoje zadanie, podobnie jak piłkarze Vitorii Guimaraes i FC Ararat-Armenia (fot. Piotr Kucza)
Tylko trzy mecze III rundy eliminacji do LE odbyły się w środę. Oprócz Legionistów, do walki przystąpiły także Vitoria Guimaraes, która rozbiła 6:0 łotewski Ventspils, oraz Ararat-Armenia, który uporał się z Saburtalo Tbilisi 2:0.
Portugalczycy w pierwszym meczu na wyjeździe wygrali z Łotyszami 3:0 i byli niemal pewni awansu do następnej rundy. Ale wcale nie wpłynęło to na postawę ekipy Ivo Vieiry. Do przerwy prowadzili z Ventspilsem tylko 1:0 po golu Davidsona, który otworzył wynik spotkania także przed tygodniem. Przełom nastąpił w drugiej partii. Wtedy do głosu doszedł Rochina, który szybko strzelił dwa kolejne gole, a w końcówce spotkania trzykrotnie asystował.
Większą niespodziankę sprawił FC Ararat-Armenia. Założony w 2017 klub po zeszłotygodniowej porażce 1:2 z Saburtalo Tbilisi nie był typowany jako faworyt w rewanżowym meczu, a mimo to odwrócił losy dwumeczu. I to na wyjeździe! Ormianie już na początku spotkania objęli prowadzenie, a decydujący cios wyprowadzili w drugiej połowie. W fazie play-off ekipa z Kaukazu zmierzy się z F91 Dudelage, ekipą, którą bardzo dobrze pamięta warszawska Legia…
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.