– Oczywiście nie możemy liczyć na łatwe warunki, ale wierzę w tę drużynę i wiem, że możemy zawalczyć tutaj o korzystny rezultat – powiedział przed spotkaniem ze Slavią Praga napastnik warszawskiej Legii, Tomas Pekhart.
Dla Pekharta czwartkowy mecz będzie szczególny (fot. 400mm.pl)
Mistrz Polski zmierzy się ze Slavią w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Wojskowi nie będą podczas czwartkowego meczu faworytami, jednak chcą zrobić wszystko, by wywalczyć korzystny rezultat przed rewanżem.
– Legia w ostatnich latach nie grała w pucharach, a ten klub zasługuje na to, by być wśród najlepszych. Wszyscy bardzo chcemy więc awansować do Ligi Europy UEFA – kontynuował Pekhart.
– Myślę, że problemem jest rotacja – co sezon musimy wkładać dużo pracy w to, by zgrać się z nowym składem personalnym. Do tej pory wykonaliśmy jednak dobrą robotę i wszyscy wiemy, że nasze ambicje sięgają poza Ligę Konferencji. Tam chcemy być. A gdzie będę ja po tym sezonie? Chętnie zostałbym w Legii dłużej, ale jeszcze nie rozmawialiśmy o konkretach – dodał.
Dla reprezentanta Czech czwartkowy mecz będzie szczególny, ponieważ w przeszłości był on mocno związany z tym klubem. – O tym, że trafiliśmy Slavię Praga dowiedziałem się po meczu z Dinamo Zagrzeb. To było dziwne uczucie – wracać tutaj jako piłkarz zagranicznego klubu. Mieszkam jakieś trzy minuty od stadionu, więc tym bardziej jest to dla mnie sytuacja wyjątkowa – zakończył.
Spotkanie zostanie rozegrane w czwartkowy wieczór o godzinie 19.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.