AS Monaco szczęśliwie wygrało w czwartek z outsiderem. Gracze z Księstwa pokonali Montpellier 3:2, strzelając ostatnią bramkę w doliczonym czasie gry.
Monaco nie ma za sobą najlepszego startu w Ligue 1. Ćwierćfinaliści ostatniej edycji Champions League w tym sezonie zdobyli zaledwie osiem punktów, wygrywając tylko dwukrotnie.
Fani ekipy z Księstwa liczyli, że w czwartek ich ulubieńcy zagrają nieco lepiej i rozprawią się z czerwoną latarnią z Montpellier. Paradoksalnie jednak to gospodarze lepiej weszli w mecz. Po pół godzinie gry prowadzili za sprawą Daniela Congre, a do szatni schodzili niemal pewni zdobycia punktów. Tuż przed zmianą stron samobója strzelił napastnik Monaco – Guido Carillo.
Po wznowieniu gry goście szybko jednak zrozumieli, że porażka z ostatnią ekipą Ligue 1 byłaby dla nich tragedią. Najpierw bramkę kontaktową strzelił Fabio Coentrao, a już kilka minut później było 2:2. Wówczas Thomas Lemar wykorzystał dobre podanie Nabila Dirara i skierował piłkę do siatki.
W doliczonym czasie gry szczęście uśmiechnęło się do gości, którzy mieli okazję wykonywać rzut karny. Ten na bramkę zamienił Fabinho i zawodnicy Monaco wyjechali z Montpellier z kompletem punktów.
Ernest Muci na stałe w Trabzonsporze! Co z procentami dla Legii Warszawa?
Według tureckich mediów Albańczyk odejdzie z Besiktasu i na stałe zostanie graczem Trabzonsporu. Kwota transferu za reprezentanta Albanii wyniesie osiem i pół miliona euro.