Gwiazdor Barcelony i reprezentacji Argentyny Lionel Messi został prawie napadnięty przed restauracją w rodzinnym Rosario. Zdarzenie miało miejsce w czwartek, kiedy Messi rozdawał fanom autografy. Najdziwniejsze w całej sprawie jest to, że piłkarza „Blaugrany’ próbował zaatakować młodziutki chłopak.
– Przed restauracją kłębiło się mnóstwo ludzi – opowiadał pracownik restauracji, Pablo Moyano. – Było mnóstwo dzieci, dziennikarzy, fotoreporterów. I kiedy Messi wyszedł podpisywać autografy, jeden z dzieciaków próbował go uderzyć czy też popchnąć. Nie wiem, czy chciał coś wyjąć z kieszeni, by tego użyć. W każdym razie został zauważony i uciekł.
Świadkowie twierdzą, że chłopak był fanem lokalnej drużyny Rosario Central, zaś Messi w młodości reprezentował barwy przeciwników – Newell’s Old Boys.
– Nic nie czułem, nie zostałem na szczęście nawet dotknięty – stwierdził Argentyńczyk. – Także dziękuję wszystkim wam za wsparcie i słowa otuchy, ale ze mną wszystko jest OK. Czuję się idealnie – napisał zawodnik na swoim Facebooku.
Barcelona i Atletico będą musiały obejść się smakiem? Oto priorytet transferowy Jose Mourinho!
Nie Barcelona, nie Atletico, a… Real Madryt? Niewykluczone, że właśnie to będzie nowy pracodawca Bernardo Silvy, który po 9 latach odchodzi z Manchesteru City. Entuzjastą sprowadzenia go na Santiago Bernabeu jest sam Jose Mourinho.
Wczoraj Real Madryt w niecodzienny sposób poinformował oficjalnie o ofercie za Juliana Alvareza. Argentyński dziennikarz twierdzi jednak, że takiej propozycji ze strony Królewskich nie było.