Piłkarze Legii Warszawa spisują się w ostatnich tygodniach bardzo dobrze, jednak na stadionie w Poznaniu od lat im się nie widzie. Okazją do przełamania tej passy będzie dzisiejsze spotkanie z Lechem. Optymizmu przed tym meczem nie ukrywał Miroslav Radović.
Niekwestionowany lider „Wojskowych” dał jasno do zrozumienia, że on i jego koledzy są obecnie w takiej formie, że każdy rywal powinien się ich obawiać. – Dzisiaj rozegramy jeden z naszych najważniejszych meczów w bieżącym sezonie – zdradził „Rado”. – Zrobimy wszystko, aby wywieźć z Poznania punkty. Nie będzie o to łatwo, ponieważ Lech jest groźnym przeciwnikiem, ale stać nas na wygraną przy Bułgarskiej – dodał.
– Liczę, że w końcu wygramy w Poznaniu. Niedawno przełamaliśmy złą serię na stadionie Ruchu. W tym samym celu jedziemy na obiekt Lecha. Obecnie jesteśmy w stanie pokonać każdego – kontynuował Radović.
– Ostatnio mecze Lecha z Legią gromadzą na stadionie przy Bułgarskiej komplet publiczności. Zapowiada się fajna atmosfera, a my chcemy pokazać się z możliwie najlepszej strony. Lech może obawiać się Legii – zakończył Serb.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.