Arkadiusz Malarz był jednym z bohaterów Legii Warszawa podczas środowego meczu z Trenczynem. Wojskowi wygrali (1:0), ale gdyby nie kilka znakomitych interwencji bramkarza, to wynik mógł być zgoła odmienny. Co na to sam zainteresowany?
Arkadiusz Malarz był jednym z bohaterów meczu z Trenczynem (foto: C.Musiał)
Doświadczony Malarz wcale nie czuł się bohaterem spotkania i dość spokojnie podszedł do pochwał pod swoim adresem. – Stwierdzenie, że Arkadiusz Malarz uratował Legię będzie nadużyciem. Graliśmy dziś jako drużyna, konsekwentnie wykonywaliśmy zadania – powiedział po meczu.
– Bramkarz jest od tego, aby coś tam wybronić. Udało mi się. Od tego my bramkarze jesteśmy. Cieszy zero z tyłu, to najważniejsze. Fajnie funkcjonowała cała obrona, cała drużyna. Powoli się rozkręcamy. Cieszy ten wynik – kontynuował.
Malarz uważa, że to dopiero pierwsza połowa dwumeczu i Legia nie może być jeszcze pewna awansu do kolejnej rundy. – Cieszymy się, ale na dobrą sprawę jeszcze nic nie zrobiliśmy. To dopiero pierwsze spotkanie, a przeciwnik nie jest łatwy. Mamy bardzo ważną bramkę zaliczki, strzeloną na wyjeździe, lecz spokojnie, nie podniecamy się – będzie jeszcze druga połowa – zakończył.
Arsenal z awansem do półfinału. Rewanż całkowicie do zapomnienia
Arsenal awansuje do półfinału Ligi Mistrzów i może już skupić się na meczu z Atletico. Konfrontacja ze Sportingiem nie przyniosła zbyt wielu emocji i po mało ciekawym starciu Kanonierzy przystemplowali awans.