Dla jednego z piłkarzy Śląska Wrocław mecz z Polonią w Warszawie miał dodatkowe znaczenie. Antoni Łukasiewicz, bo o nim mowa, wychował się bowiem przy Konwiktorskiej i w barwach „Czarnych Koszul” rozegrał osiemdziesiąt spotkań w Ekstraklasie.
– Mecz w naszym wykonaniu był bardzo dobry. Przede wszystkim zagraliśmy mądrze i byliśmy nieźle zorganizowani w grze defensywnej – rozpoczął Łukasiewicz, który z powodu ubytków kadrowych wystąpił na pozycji defensywnego pomocnika. – Oprócz tego graliśmy też piłką. Poprawiliśmy się, bo w ostatnim meczu z Wisłą, nie spisaliśmy się pod tym względem dobrze – mówił.
– Bardzo cieszymy się z trzech punktów. Zwłaszcza, że wywalczyliśmy je na bardzo ciężkim terenie. Polonia w ostatnich kolejkach grała bardzo dobrze, a nam udało się przerwać jej passę. Ale nie zmienia to faktu, że mieliśmy naprawdę swoje momenty, podczas których prezentowaliśmy mądrą, dokładną grę. To przyniosło nam skutek w postaci bramki – nie krył radości ze zwycięstwa.
Łukasiewicz nie szczędził słów uznania bramkarzowi Śląska. Marian Kelemen w 90. minucie, w świetnym stylu, obronił strzał Daniela Gołębiewskiego. – Czapki z głów dla Mariana za ostatnią interwencję meczu. Uratował nam trzy punkty. Od tego właśnie są bramkarze. Spisał się fantastycznie – powiedział były polonista.
Na koniec dodał: – Chciałem serdecznie podziękować kibicom Polonii, którzy zgotowali mi dziś naprawdę fajne przywitanie. Cieszę się, że pamiętają mój wkład i zaangażowanie. Polonię i jej kibiców zawsze będę wspominał miło i z przyjemnością będę tu przyjeżdżał.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.