Wisłę Kraków od Ligi Mistrzów dzieli już tylko jedno spotkanie. Biała Gwiazda wygrała pierwszy mecz z APOEL-em Nikozja 1:0. Jedyną bramkę zdobył Patryk Małecki.
– Czeka nas ekscytujące wydarzenie – wystarczy popatrzeć na to, co się dzieje w klubie, w Krakowie. Mamy prawie nowy stadion, z bannerami Ligi Mistrzów. Zdajemy sobie sprawę z tego, jaka jest ranga tego spotkania – mówił dzień przed meczem podekscytowany Robert Maaskant.
Faktycznie w pierwszych minutach środowego spotkania widać było, że piłkarze Wisły zdają sobie sprawę z rangi meczu. W obydwu drużynach widzieliśmy sporo nerwowych zagrań. APOEL miał początkowo przewagę, a Biała Gwiazda koncentrowała się na szybkich atakach. Jednak w kolejnych fragmentach gry Wisła dochodziła do swoich sytuacji, ale pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Od pierwszych minut drugiej części gry Robert Maaskant nie przewidział żadnych zmian. Już w 53. minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. Maor Melikson z kilkunastu metrów wykonywał rzut wolny i trafił w poprzeczkę.
Wymarzona chwila wszystkich kibiców Wisły nastąpiła w 71. minucie. Na prawej stronie pola karnego piłkę otrzymał Patryk Małecki. Lider Białej Gwiazdy zamarkował uderzenie prawą nogą, a moment później potężnie huknął z lewej.
Do końca spotkania gospodarze utrzymali wymarzony wynik. Jednobramkowa zaliczka przed rewanżem niczego nie gwarantuje, ale jest pozytywnym prognostykiem. Wisła Kraków jest bardzo blisko fazy grupowej Ligi Mistrzów!
Potencjalni rywale Lecha Poznań w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów
UEFA podzieliła drużyny na grupy przed środowym losowaniem ścieżki mistrzowskiej 2. rundy el. Ligi Mistrzów (17.06, godz. 12:00) z udziałem Lecha Poznań.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.