Legia Warszawa nie zamierza składać broni i chce wykorzystać wszelkie środki odwoławcze, by przekonać Europejską Federację Piłkarską do zmiany decyzji w sprawie zamknięcia stadionu przy Łazienkowskiej. UEFA postanowiła ukarać stołeczny klub za zachowanie jego kibiców w trakcie meczu z Borussią Dortmund.
Legia Warszawa zamierza się odwołać od decyzji UEFA (foto: Ł.Skwiot)
Federacja nie miała dla Legii litości i zadecydowała, że jej obiekt zostanie zamknięty na czas spotkania z Realem Madryt w trzeciej kolejce Champions League. Jakby tego było mało, Wojskowi będą musieli zapłacić 80 tysięcy euro grzywny.
Klub ma oczywiście możliwość odwołania się od decyzji UEFA i zamierza z niej skorzystać. – Decyzja nie ma charakteru ostatecznego. Klub zdecydował, że wykorzysta wszystkie środki odwoławcze, jakie są przewidziane w regulaminie UEFA – powiedział Seweryn Dmowski, dyrektor Legii ds. mediów i PR podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
– W pierwszej instancji Legia została ukarana zamknięciem stadionu na mecz z Realem oraz karą finansową w wysokości 80 tysięcy euro. Wystąpimy o pełne pisemne uzasadnienie decyzji, która została wydana przez Komisję Kontroli Etyki i Dyscypliny. Procedura jest bardzo skomplikowana. Potem nastąpi właściwe odwołanie. Przekażemy sprawę do Komisji Odwoławczej UEFA. Wtedy sprawa zostanie ostatecznie rozstrzygnięta – dodał.
Występujemy o pisemne uzasadnienie dzisiejszej decyzji i po analizie przygotujemy stosowne odwołanie, tu nic nie ulega zmianie.
Dopiero po otrzymaniu ostatecznej decyzji UEFA, Legia uruchomi procedurę związaną z biletami. Jeśli federacja nie zmieni zdania, to klub będzie musiał oddać kibicom pieniądze.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.