Zawodnicy Lecha Poznań w czwartkowy wieczór źle rozpoczęli mecz, ale z każdą kolejną minutą zyskiwali przewagę i pewnie pokonali Rakowa Częstochowa 4:1 w zaległym starciu 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Tym samym poznaniacy przełamali feralną passę pięciu domowych spotkań z rzędu z porażką w rywalizacji z obecnym mistrzem Polski.
Obie drużyny już od pierwszych minut spotkania były nastawione na ofensywę, czego efektem były dwie gole w ciągu pierwszym kwadransie rywalizacji. Najpierw w 2. minucie Dawid Drachal dobrze dośrodkował piłkę z prawego skrzydła w pole karne, gdzie dopadł do niej Deian Sorescu, który strzałem z bliskiej odległości przy prawym słupku otworzył wynik tej konfrontacji. Jednak gospodarze szybko wzięli się do roboty i pięć minut później doprowadzili do wyrównania. Radosław Muraawski świetnie dośrodkował piłkę w pole karne gości, gdzie najlepiej odnalazł się Michał Gurgul. Pierwszy strzał młodzieżowca Lecha wybronił Vladan Kovacević, ale na dobitkę był już bezradny.
Po doprowadzeniu do remisu Lech stopniowo zaczął zyskiwać przewagę. W 12. minucie Jesper Karlstrom uderzył nieznacznie obok słupka z rzutu wolnego. Kilka minut później niecelnie z siedemnastu metrów uderzał Afonso Sousa. Gospodarze jednak za sprawą rewelacyjnego w ostatnich tygodniach Filipa Marchwińskiego objęli prowadzenie w 25. minucie rywalizacji. Marchwiński odważnie powalczył o piłkę w polu karnym gości, minął Kovacevicia i wpakował piłkę do pustej siatki. Młodzieżowiec Lecha kolejny raz dał powód trenerowi Michałowi Probierzowi, aby ten powołał go do reprezentacji Polski na październikowe zgrupowanie.
GOOOOOOOL! Będzie rasowa dziewiątka z Filipa Marchwińskiego? ????
21-latek wykazał się znakomitym opanowaniem pod bramką i dał prowadzenie @LechPoznan! ⚽
Drużyna gospodarzy mogła przed przerwą podwyższyć jeszcze prowadzenie, ale w 33. minucie piłkarze Lecha zbyt długo zwlekali z decyzją i w porę uprzedził ich jeden z defensorów Rakowa. Mistrzowie Polski w pierwszych czterdziestu pięciu minutach rywalizacji nie mieli zbyt wielu sytuacji strzeleckich, ale w doliczonym czasie gry mogli doprowadzić do remisu. Jednak strzał Johna Yeboaha z rzutu wolnego został zablokowany.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy nie obfitował natomiast w sytuacje strzeleckie. Goście byli częściej przy piłce, ale nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Lecha. Dobrą okazję miał niewidoczny w tym meczu Łukasz Zwoliński w 47. minucie, ale napastnik Rakowa uderzył wówczas ponad bramką. Gospodarze mogli odpowiedzieć w 59. minucie, ale strzał z dystansu Kristoffera Velde okazał się niecelny.
Norweg jednak ostatecznie i tak zapisał się na liście strzelców w czwartkowy wieczór. W 72. minucie świetnie odnalazł się w polu karnym, zamarkował uderzenie i strzałem przy lewym słupku podwyższył prowadzenie gospodarzy. Lech tym samym wykorzystał ofensywny marazm graczy Rakowa, którzy w drugiej połowie mieli nieznaczną przewagę, ale nie potrafili jej wykorzystać. W doliczonym czasie gry dzieła dopełnił Adriel Ba Loua, który płaskim strzałem przy prawym słupku ustalił wynik rywalizacji.
VELDEEEEEE! Indywidualny popis Norwega! ????@LechPoznan podwyższa na 3:1! ⚽
Druga połowa rywalizacji w Poznaniu stała na znacznie niższym poziomie atrakcyjności niż pierwsza. Lech zagrał lepiej, a przede wszystkim skuteczniej, dzięki czemu odniósł trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu i przełamał passę pięciu domowych porażek z rzędu w starciach z Rakowem. Natomiast częstochowianie mają o czym myśleć, gdyż mieli spore problemy w stolicy Wielkopolski w kreowaniu okazji strzeleckich, w efekcie czego wracają do Częstochowy bez zdobyczy punktowej.
Gwiazda beniaminka 1. Ligi trafi do Legii? Wykręcił double-double w pół sezonu
Powrót Ekstraklasy zbliża się coraz większymi krokami. Nowy szkoleniowiec Legii, Marek Papszun, znalazł w 1. Lidze potencjalne lekarstwo na problemy w ofensywie.