W
czwartek zakończyły się zmagania w III rundzie kwalifikacji Ligi
Europy. Nie był to wieczór sensacyjnych rozstrzygnięć: do
kolejnej rundy awansowali niemal wszyscy faworyci.
Foto: Cezary Musiał
Eintracht
Frankfurt przypieczętował awans (wygrał aż 5:0 w pierwszym
spotkaniu), pokonując 1:0 FC Vaduz na swoim stadionie. Bramkę na
wagę zwycięstwa gospodarzy zdobył pomocnik Jonathan de Guzman.
Znacznie
efektowniejsze wygrane zaliczyli inni faworyci. Espanyol przed własną
publicznością pokonał 3:0 szwajcarski FC Luzern. Gole dla zespołu
z Barcelony strzelili Lei Wu oraz dwa Victor Campuzano. Natomiast
Wolverhampton Wanderers rozprawiło się aż 4:0 z Pjunikiem Erewań.
Bramki dla przedstawicieli Premier League zdobyli kolejno Pedro Neto,
Morgan Gibbs-White, Ruben Vinagre i Diego Jota.
Awans,
choć z problemami, wywalczyło PSV. Drużyna z Eindhoven na swoim
boisku bezbramkowo zremisowała z norweskim FK Haugesund. Holendrzy
zakwalifikowali się do dalszych gier dzięki wyjazdowej wygranej
1:0.
Z
Ligi Europy odpadła za to Sparta Praga, która w rewanżu przegrała 1:2 z
Trabzonsporem na wyjeździe.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.