3:0 u siebie, 2:1 na wyjeździe, 5:1 w dwumeczu. Roma nie pozostawiła złudzeń Szachtarowi Donieck i pewnie awansowała do ćwierćfinału Ligi Europy.
Pellegrini i jego koledzy mogą świętować awans. (fot. Reuters)
Skreślanie jakiejkolwiek drużyny przed rozpoczęciem meczu często nie kończy się dobrze. A jednak szalenie trudno było sobie wyobrazić scenariusz, w którym gospodarze odrabiają straty z pierwszego starcia obu ekip i uzyskują awans. W Rzymie przegrali 0:3. Ich przeciwnik musiałby rozegrać bardzo słabe spotkanie, by roztrwonić tak pokaźną zaliczkę.
O ile Szachtar od początku dzisiejszej rywalizacji był stroną przeważającą, o tyle długo nic konkretnego z tego nie wynikało. Na gola czekał do 59. minuty, kiedy do siatki trafił Junior Moraes. Wówczas było 1:1. Wcześniej wynik otworzył Borja Mayoral.
Nie było to zresztą ostatnie słowo Hiszpana tego wieczoru. Niespełna kwadrans po wyrównaniu przez przeciwnika 23-latek skompletował dublet i przypieczętował awans rzymian.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.