W rewanżowym meczu III rundy kwalifikacji do Ligi Europy nie było niespodzianki. Drużyna Rangersów pokonała u siebie Midtjylland i to ona zagra z Legią o fazę grupową rozgrywek.
fot. Russel Chayne / Reuters
Przed rozpoczęciem spotkania sytuacja była bardzo dobra dla szkockiej drużyny. W pierwszym meczu, rozegranym w Danii, wygrali 4:2 i do awansu pozostało im postawić przysłowiową „kropkę nad i”. Już przed spotkaniem na własnym obiekcie wiedzieli, że w przypadku awansu, ich rywalem będzie warszawska Legia, która dzień wcześniej wyeliminowała Atromitos.
Tak jak można było założyć, podopieczni Stevena Gerrarda nie zlekceważyli rywali. Już w 14 minucie Sheyi Ojo podał do Alfredo Morelosa, a ten wykorzystał nieporadność obrońców rywali i strzelił pierwszego gola. Jeszcze w pierwszej połowie kibice zobaczyli bramkę na 2:0. Tym razem obaj panowie zamienili się miejscami – podał Morelos, strzelał Ojo. Gola numer trzy strzelił znowu Morelos, a asystował mu nie kto inny jak Ojo. Honorowe trafienie dla duńskiej drużyny zaliczył w 72 minucie Evander.
Pierwszy mecz Legii z Rangersami odbędzie się 22 sierpnia, a rewanż tydzień później.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.