RB Lipsk zapewnił sobie bezpieczną zaliczkę przed drugim meczem III rundy eliminacji Ligi Europy. Niemiecka drużyna pokonała przed własną publicznością Universitatea Krajową (3:1).
„Byki” z bezpieczną zaliczką przed rewanżem (fot. Reuters)
Gospodarze byli zdecydowanymi faworytami czwartkowego spotkania i ze swojej roli wywiązali się bez zarzutu. Wynik meczu w 25. minucie otworzył Ibrahima Konate, który wykorzystał wrzutkę Kevina Kampla i mocnym strzałem skierował piłkę do siatki rywali.
Przewaga Lipska została potwierdzona kolejnym golem na kwadrans przed końcem, kiedy to na prawym skrzydle znalazł się Yussuf Poulsen, który wpadł w pole karne i wyłożył futbolówkę do Matheusa de Cunha, który jedynie dopełnił formalności, dokładając nogę i podwyższając wynik na 2:0.
Dzieła zniszczenia Rumunów dokonał już sam Poulsen, który dobił do bramki odbitą przez bramkarza piłkę. Golkiper gości zdołał obronił uderzenie Emila Forsberga, jednak przy dobitce był już bezradny.
Kiedy wydawało się, że wynik nie ulegnie już zmianie, a popularne „Byki” odniosą przekonujące zwycięstwo i zachowają czyste konto, w czwartej minucie doliczonego czasu gola dającego drużynie z Rumunii nadzieje przed rewanżem zdobył Ivan Martic i spotkanie zakończył się zwycięstwem miejscowych w stosunku 3:1.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.