Lech Poznań podejmie Raków Częstochowa w zaległym hicie 6. kolejki Ekstraklasy. Kolejorz chce przełamać niekorzystną serię w meczach z zespołem mistrza Polski przed własną publicznością.
Czas na kolejny zaległy hit w Ekstraklasie. Wczoraj byliśmy świadkami kosmicznego wręcz meczu Legii z Pogonią. Warszawianie, pomimo że grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Artura Jędrzejczyka, zdołali odwrócić losy spotkania i wygrać 4:3. Dzisiaj czeka nas rywalizacja dwóch ostatnich mistrzów Polski. Nie obrazilibyśmy się, gdyby Raków i Lech urządzili sobie i nam równie efektowne widowisko.
Czy są podstawy ku temu, by tak się stało? Są – i to mocne. Medaliki i Kolejorz dysponują bardzo wysokim potencjałem w ofensywie. Podopieczni Dawida Szwargi zaprezentowali swoją siłę rażenia w poprzednim meczu z Ruchem Chorzów, kiedy to wprawdzie stracili trzy gole, ale sami bez większego trudu zdobyli ich aż pięć.
Celowniki Johna van den Broma i spółki były natomiast ostatnio bardziej rozregulowane, co nie oznacza, że nieskuteczne. Zwycięstwa 2:0 w derbach z Wartą i 2:1 ze Stalą Mielec może i nie porwały tłumów, ale najważniejszy jest komplet punktów. Dobrą informacją dla poznaniaków jest zapowiadany powrót po kontuzji bramkostrzelnego Mikaela Ishaka.
W Lechu liczą na przełamanie niechlubnej serii. Kolejorz nie może wygrać z Rakowem przy Bułgarskiej od pięciu meczów i 1328 dni. Poprzednim razem, gdy lechici cieszyli się ze zwycięstwa nad częstochowianami, gole strzelali dawno już nieobecni w zespole Christian Gytkjaer, Tymoteusz Puchacz oraz Jakub Moder, a znaczenie słowa „pandemia” nie było tak powszechnie znane. Był luty 2020 roku.
Medaliki zaś chcą wywieźć ze stolicy Wielkopolski następny komplet punktów i kontynuować zwycięski marsz. Kto będzie w lepszych humorach po końcowym gwizdku? Początek zaległego hitu o 20:00.