Dundalk
FC – oto rywal, którego los przydzielił Legii Warszawa w IV
rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Przedsionek fazy grupowej
Champions League to etap, na którym żaden zespół z Irlandii nie
był nigdy w historii.
Foto: Twitter – @DundalkFC
Aktualni
mistrzowie Irlandii nigdy nie awansowali do fazy grupowej
jakichkolwiek rozgrywek międzynarodowych. W ciągu ostatnich
dwudziestu lat Dundalk FC docierał co najwyżej do drugiej rundy
eliminacji europejskich pucharów: Ligi Europy (sezony 2010/11 i
2014/15) czy Ligi Mistrzów (2015/16). Obecny zespół zapisał się
więc już w historii irlandzkiej piłki: nawet jeśli Dundalk nie
wyeliminuje Legii, wystąpi przecież w fazie grupowej Ligi Europy.
Początek
sezonu 2016/17 to dla 11-krotnych triumfatorów ligi irlandzkiej
absolutnie wyjątkowy czas. W II rundzie eliminacji Champions League
podopieczni Stephena Kenny’ego, który w klubie pracuje już od
prawie czterech lat, wyeliminowali islandzki FK Hafnarfjordur (1:1 u
siebie i 2:2 na wyjeździe). Na kolejnym etapie kwalifikacji do Ligi
Mistrzów Irlandczykom przyszło rywalizować już z dużo bardziej
wymagającym przeciwnikiem. W konfrontacji z BATE Borysów ekipa
Dundalk była skazywana na pożarcie i wynik pierwszego meczu – 1:0
dla mistrzów Białorusi – zdawał się potwierdzać, że
europejska przygoda tej drużyny dobiegnie końca. Tymczasem w
rewanżu zawodnicy trenera Kenny’ego rozbili BATE 3:0, dzięki czemu
wywalczyli historyczny awans do IV rundy eliminacji Champions League.
W
kadrze Dundalk FC próżno szukać gwiazd futbolu. Filarem linii
pomocy mistrzów Irlandii jest 30-letni Stephen O’Donnell. Obecny
kapitan Dundalk ma za sobą pięć występów w reprezentacji Eire,
zaś jako junior spędził kilka lat w akademii londyńskiego
Arsenalu.
Warto
także zwrócić uwagę na Davida McMillana. Irlandzki napastnik był
bowiem głównym autorem sensacyjnego wyeliminowania BATE Borysów –
w spotkaniu rewanżowym 27-latek zdobył dwie bramki dla Dundalk FC.
Arsenal z awansem do półfinału. Rewanż całkowicie do zapomnienia
Arsenal awansuje do półfinału Ligi Mistrzów i może już skupić się na meczu z Atletico. Konfrontacja ze Sportingiem nie przyniosła zbyt wielu emocji i po mało ciekawym starciu Kanonierzy przystemplowali awans.