Reprezentacja Holandii
od porażki rozpoczęła walkę o awans do Euro 2016. Trzecia drużyna świata przegrała
1:2 w wyjazdowym spotkaniu z reprezentacją Czech, tracąc drugiego gola już w
doliczonym czasie gry. Trener i piłkarze Oranje nie kryli rozczarowania tym
rezultatem.
– Nie można przegrywać
w ostatnich sekundach meczu. Zdołaliśmy strzelić bramkę dającą remis 1:1, a
potem w głupi sposób przegraliśmy spotkanie. Kiedy mówię o tym teraz wciąż
jestem bardzo zły – powiedział Guus Hiddink.
– Po meczu musiałem pobyć przez pewien czas w samotności. Byłem wściekły,
dlatego trzymałem się z dala od rozmów z dziennikarzami – przyznał selekcjoner
reprezentacji Holandii.
– Kiedy przegrywasz
mecz w takich okolicznościach, to jesteś bardzo rozczarowany. Po strzelonej
bramce mieliśmy wszystko pod kontrolą, stworzyliśmy sobie kilka szans na
kolejnego gola. Utrata bramki w samej końcówce meczu to ogromny cios, zwłaszcza
w momencie, kiedy patrzysz jak rywal kieruje piłkę do siatki – stwierdził napastnik
Oranje, Robin van Persie.
– To mój błąd sprawił,
że straciliśmy decydującego gola i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Zachowałem się źle w tej sytuacji i zostało to surowo ukarane – wyznał Daryl Janmaat. – Powinniśmy tutaj
wygrać, ale skoro nie było to możliwe, to należało przynajmniej utrzymać wynik
1:1. Jednak aby to zrobić nie można popełniać takich błędów, jak mój – zakończył
25-letni obrońca holenderskiej kadry.
Kolejne spotkanie w
eliminacjach Euro 2016 podopieczni Guusa Hiddinka rozegrają 10 października. W
Amsterdamie podejmą wówczas reprezentację Kazachstanu.
Klopp porządkuje kadrę. Wybrał pierwszego bramkarza
Jurgen Klopp rozpoczyna na nowo budowę reprezentacji Niemiec. Szkoleniowiec wybrał już pierwszego bramkarza. Wiadomo też, który golkiper nie otrzyma powołania.
Łukasz Zwoliński ma nowy klub! Egzotyczny kierunek
Łukasz Zwoliński znalazł nowego pracodawcę. Był gracz Wisły Kraków wyruszy do Indii, gdzie przejdzie testy medyczne przed transferem do East Bengal FC.
Jak radzi sobie Lewandowski w MLS? Liczby mówią same za siebie
Robert Lewandowski nie zdobył bramki w spotkaniu Chicago Fire – New England Revolution (1:2). Choć gdy całościowo spojrzymy na formę kapitana reprezentacji Polski, to o dobre występy dla kadry w jego przypadku możemy być spokojni.