Przed Legią uchyliły się wrota do raju, którym dla europejskich zespołów jest Liga Mistrzów. Trener Besnik Hasi jest bardzo zadowolony z losowania IV rundy kwalifikacji.
Trener Besnik Hasi jest zadowolony z losowania, ale na razie myśli o meczu z Piastem w lidze
Po raz ostatni Polskę w najbardziej prestiżowych rozgrywkach reprezentował 20 lat temu Widzew Łódź. W tym roku Legię do LM wiedze wyjątkowo prosta droga. W ostatniej fazie eliminacji warszawianie zmierzą się z irlandzkim Dundalk FC. Wcześniej legioniści odprawili Zrinjskiego Mostar (BiH) oraz FK Trencin (Słowacja).
– Biorąc pod uwagę drużyny, na jakie mogliśmy trafić, można powiedzieć, że to było dla nas szczęśliwe losowanie. Jednak musimy zachować spokój. Kilka dni temu irlandzki zespół wygrał z BATE Borysów 3:0, a to oznacza, że musi prezentować odpowiednią jakość. Nasi rywale też cieszą się, że trafili na nas – powiedział Hasi na konferencji prasowej.
Pierwsze spotkanie zostanie rozegrane 17 sierpnia na Aviva Stadium w Dublinie. Zawodnicy jednak na razie mają zakaz rozmawiania o starciu z Irlandczykami.
– Nie chcę nic słyszeć w moim zespole o tym dwumeczu, bo przed nami inne ważne spotkania. Mamy zbyt mało czasu, aby obejrzeć wiele meczów Dundalk FC, ale na pewno przyjrzymy się spotkaniom z BATE Borysów.
W niedzielę Wojskowi zagrają u siebie z wicemistrzem Polski, Piastem Gliwice. – Dla mnie to jest teraz najważniejszy mecz. Ostatnie dwa spotkania na własnym boisku zremisowaliśmy, więc w niedzielę musimy wygrać – zaznacza Albańczyk.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.