– Wynik 0:0 przed rewanżem na Ibrox pozwala nam patrzeć na to spotkanie w roli faworyta – mówił po wczorajszym starciu z Legią Warszawa trener Glasgow Rangers StevenGerrard. – Udało nam się stanąć na wysokości zadania. Sprostaliśmy intensywności Legii i jestem dumny z zawodników.
Szkoleniowiec Szkotów odniósł się do wspaniałej atmosfery, jaka towarzyszyła meczowi przy Łazienkowskiej 3. – Było fantastycznie, ale publiczność sprzyjała gospodarzom. Za tydzień będzie odwrotnie. Zostało nam 90 minut w Glasgow i zrobimy wszystko, aby rozstrzygnąć dwumecz na swoją korzyść.
Gerrard przyznał, że spotkanie miało różne fazy – momentami grę prowadziła Legia, a chwilami drużyna gości. – W pierwszej połowie zagraliśmy świetnie. Udało nam się stanąć na wysokości zadania. Potrafiliśmy kontrolować środek pola, choć z przodu brakowało nam nieco kreatywności. Brakowało nam klarownych okazji, bo w zasadzie jedyną szansę miał Morelos, który w takich sytuacjach zazwyczaj strzela gole. W rewanżu będziemy mieli za sobą kibiców, co powinno wpłynąć na większą liczbę naszych sytuacji.
– Chciałbym, żebyśmy kontrolowali przebieg spotkania. Zawsze mówię zawodnikom, że muszą się wspierać. Wiem, że potrzebujemy nieco więcej odwagi w drugim spotkaniu i wierzę, że to pokażemy. Drugi mecz nie będzie łatwy.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.