Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Obcokrajowiec roku 2025 – Mikael Ishak
Zawód: piłkarz. Specjalizacja: zdobywanie bramek. Poziom zaawansowania: bliski perfekcji. W CV Mikaela Ishaka pora na wpisanie jeszcze jednej dziedziny, w której wypracował status eksperta – historyczne osiągnięcia.
Tytuł Obcokrajowca Roku w Plebiscycie „Piłki Nożnej” dotychczas był wyróżnieniem niepowtarzalnym – w tym znaczeniu, że w istniejącej od 2003 roku kategorii nikomu nie udało się triumfować więcej niż raz. Szwedzki napastnik, powtarzając sukces sprzed trzech lat, dokonał tego jako pierwszy. W pokonanym polu kapitan Lecha zostawił Jesusa Imaza, który również miał szansę na ten historyczny wyczyn, zabrał bowiem do domu statuetkę 12 miesięcy temu.
ZAPRZYJAŹNIONY Z HISTORIĄ
Mikael Ishak w ostatnim czasie zaprzyjaźnił się z dokonaniami o nadzwyczajnym charakterze. Duńczyka Christiana Gytkjaera jako najlepszego zagranicznego strzelca w dziejach poznańskiego klubu zdystansował już dawno. Jest także najskuteczniejszym przedstawicielem Kolejorza (bez podziału na narodowości), jeśli chodzi o rozgrywki międzynarodowe. W klasyfikacji zdobywców bramek dla polskich klubów w europejskich pucharach zajmuje drugą pozycję: minionej jesieni Szwed wyprzedził Macieja Żurawskiego, zaledwie dwa trafienia dzielą go od Włodzimierza Lubańskiego.
4
Po raz czwarty tytuł Obcokrajowca Roku jedzie do stolicy Wielkopolski. Przed Ishakiem triumfowali Semir Stilić (2008) oraz Manuel Arboleda (2010).
32-latek robi coś, co w obecnych realiach wydawało się nieosiągalne – zbliża się do podium rankingu najlepszych snajperów w historii Lecha. Trzecie miejsce zdecydowanie jest w jego zasięgu, jako że strata do Piotra Reissa wynosi aktualnie 24 gole.
Licznik bramek Ishaka dotarł już do liczby 112 – aż 33 z nich kapitan Kolejorza strzelił w 2025 roku. Na dodatek zaliczył osiem asyst, co obrazuje, że jego praca dla zespołu nie sprowadza się wyłącznie do finalizowania akcji. Dokonanie, które sam Obcokrajowiec Roku ceni najbardziej, to gigantyczny wkład w wywalczenie mistrzostwa Polski. W rundzie wiosennej szwedzki napastnik trafiał 11 razy, od końcówki marca do początku maja zaliczył serię sześciu meczów z przynajmniej jedną bramką.
Mikael Ishak zdobył 33 bramki w trakcie minionych 12 miesięcy. 21 z nich to trafienia w Ekstraklasie (foto: Paweł Jaskółka/PressFocus)
LEGENDA BEZ HAT-TRICKA
Chociaż brzmi to niewiarygodnie, aż do lipca ubiegłego roku Ishak czekał na pierwszego hat-tricka w koszulce Lecha. Wyjątkowy moment przypadł na potyczkę z Breidablik w eliminacjach Champions League, a wszystkie gole padły po strzałach z jedenastego metra. 32-latkowi nadal jednak brakuje podobnego osiągnięcia w Ekstraklasie – snajper Kolejorza imponuje systematycznością (sześć sezonów z rzędu z dwucyfrową liczbą ligowych trafień), ale trzech bramek w jednym spotkaniu nie zdołał zdobyć. Biorąc pod uwagę indywidualną klasę oraz preferowany przez Lecha styl gry, należy dodać: jeszcze.
2
występów brakuje Szwedowi do rozegrania 200 meczów w niebiesko-białych barwach.
Ishak zgarnia prestiżowe nagrody, pnie się w rankingach, bije rekordy, u kolejnych trenerów Kolejorza stanowi fundament drużyny. Zarazem jest łącznikiem – między teraźniejszością a czasami, w których piłkarze nieporównywalnie częściej zyskiwali miano klubowych legend.
W Poznaniu tego określenia używa się bardzo ostrożnie, jednak w kontekście Szweda jest już w pełni uprawnione.
Gasparik rozżalony po porażce z Lechem. „Zawsze jeden błąd”
Górnik Zabrze postawił duże wymagania Lechowi Poznań, ale nie wystarczyło to do zdobycia choćby punkty. Michal Gasparik zdaje sobie jednak sprawę, dlaczego tak się stało.
Gwiazdor Lecha zły na sędziego. „Wspaniała żółta kartka”
Po dwóch porażkach z rzędu, Lech Poznań pokonał Górnik Zabrze w meczu 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Dla kapitana "Kolejorza", Mikaela Ishaka było to jednak słodko-gorzkie zwycięstwo.
Jagiellonia Białystok jest liderem, Wisła Płock i Górnik Zabrze znajdują się na podium, a w strefie spadkowej Legia Warszawa, Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Zobacz, jak wygląda tabela Ekstraklasy po sobotnich spotkaniach.