Do prawdziwej sensacji doszło w Rzeszowie, gdzie tamtejsza Resovia nie pozostawiła żadnych wątpliwości i ograła faworyzowaną Termalikę Bruk-Bet Niecieczę aż 3:1. To pierwsza porażka podopiecznych Mariusza Lewandowskiego od miesięcy.
Mariusz Lewandowski tak złego meczu swoich podopiecznych nie widział od bardzo dawna. (fot. 400mm.pl)
25 września 2020 roku. Wówczas Termalica po golu w samej końcówce musiała uznać minimalną wyższość Arki Gdynia, która odniosła zwycięstwo w stosunku 1:0. Od tamtej pory minęło blisko sześć miesięcy, w trakcie których rozegrano piętnaście meczów na pierwszoligowym poziomie, a w każdym z nich gracze z Niecieczy nie zaznali goryczy porażki.
Aż do dzisiaj. Nieoczekiwanie bowiem podopieczni Mariusza Lewandowskiego okazali się gorsi od walczącej o utrzymanie Resovii. Początkowo jednak nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy. W czterdziestej piątej minucie objęli prowadzenie za sprawą Romana Gergela, który skutecznie zamienił rzut karny na gola.
Przebieg boiskowych wydarzeń uległ zmianie w drugiej odsłonie spotkania. Rzeszowianie dali popis swoich strzeleckich umiejętności. Dwa gole w wykonaniu Bartosza Jarocha i jeden autorstwa Jakuba Wróbla sprawiły, że Lewandowski i spółka zostali zmuszeni do powrotu do swoich domów bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej pierwszy raz od wręcz niepamiętnych czasów.
Mimo to aspirująca do gry na ekstraklasowych stadionach Termalica w dalszym ciągu może być spokojna o zachowanie pierwszego miejsca w tabeli. W chwili obecnej plasuje się na fotelu lidera i ma na swoim koncie czterdzieści siedem oczek. Potknięcia niecieczan nie wykorzystał drugi w klasyfikacji Górnik Łęczna, który sam poniósł porażkę przeciwko Koronie Kielce.
Cieszą się za to w stolicy Podkarpacia. Resovia bowiem walczy o uniknięcie degradacji, zatem każdy punkt jest dla niej na wagę złota. Zwycięstwo przeciwko dużo wyżej notowanej Termalice pozwoli beniaminkowi – przynajmniej chwilowo – odetchnąć od trudnego i wciąż trwającego boju o utrzymanie.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.