W Sosnowcu doszło do zakończenia zwycięskiej passy Widzewa. Łodzianie zostali wysoko ograni przez tamtejsze Zagłębie w meczu dwudziestej trzeciej kolejki Fortuna 1. Ligi.
W raczej nienajlepszych nastrojach widzewiacy spędzą święta. (fot. Marian Zubrzycki / 400mm.pl)
Siedem. Przez tyle meczów z rzędu Widzew był niepokonany. Łodzianie w czterech z nich odnieśli zwycięstwo, zaś w pozostałych trzech – zremisowali. Począwszy od wznowienia pierwszoligowych zmagań po zakończeniu zimowej przerwy w całej stawce nie było lepiej radzącej sobie drużyny.
Ale, jak powszechnie wiadomo, każda seria kiedyś (prędzej lub później) dobiega wreszcie końca. Nie inaczej było w przypadku RTS-u. Podopieczni Enkeleida Dobiego pojechali do Sosnowca, lecz z pewnością nie będą dobrze wspominać tej wyprawy do Zagłębia Dąbrowskiego, gdyż nieoczekiwanie doświadczyli tam bolesnej porażki.
Łodzianie byli na boisku dosłownie nieobecni. Stanowili jedynie tło dla śmiałych poczynań sosnowiczan. Na efekty ich ofensywnych wysiłków nie trzeba było długo czekać. W dwudziestej drugiej i piątej minucie na listę strzelców dwukrotnie wpisał bratanek legendarnego Clerence Seedorfa – Quentin. Choć w Zagłębiu gra już od prawie dwóch lat, były to dopiero jego pierwsze trafienia.
Kropkę nad „i” w pięćdziesiątej siódmej minucie postawił Joao Ribeiro Oliveira. Dzięki ważnemu zwycięstwu i cennym trzem punktom piłkarze pod wodzą Kazimierza Moskala awansowali w tabeli o dwie pozycje: z siedemnastego na piętnaste miejsce. Widzew zaś – przynajmniej do następnej kolejki – stracił szansę na dostanie się do strefy barażowej.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.