Piłkarki GKS-u Katowice przegrały 1:3 (1:7 w dwumeczu) w rewanżu z BK Hacken w drugiej rundzie eliminacji Europa Cup. Mistrzynie Polski kolejny rok z rzędu nie wystąpią w fazie zasadniczej europejskich pucharów.
Kobiecy futbol w Polsce stopniowo rośnie w siłę, jednak wciąż pozostaje w cieniu europejskiej czołówki, do której aspiruje. W tym roku emocjonowaliśmy się historycznym awansem reprezentacji pod wodzą Niny Patalon na Mistrzostwa Europy, lecz w piłce klubowej na przełomowy sukces musimy jeszcze poczekać.
Po reformie formatu eliminacji do Ligi Mistrzyń w sezonie 2020-21, żaden polski klub nie wystąpił w fazie zasadniczej. Europejskie bramy pozostają zamknięte dla żeńskich drużyn z naszego kraju nawet po utworzeniu Pucharu Europy – rozgrywek drugiej kategorii.
Promykiem nadziei okazała się tegoroczna kampania GKS-u Katowice. Aktualne mistrzynie Polski po zwycięstwach z kazachskim BIIK Shymkent i słoweńską NK Mura znalazły się o krok od upragnionej Ligi Mistrzyń. W ostatniej rundzie eliminacji podopieczne Karoliny Koch musiały uznać jednak wyższość Twente aż 1:8 w dwumeczu.
Porażka była wkalkulowana w koszty, wszak Holenderki należą do światowej czołówki, dlatego też odpadnięcie zostało odebrane ze zrozumieniem. Nagrodą pocieszenia dla GieKSy za dobre występy stał się Europa Cup, czyli powołane przez UEFA od tego roku rozgrywki drugiej kategorii. Innymi słowy – coś jak żeńska Liga Europy. Dla katowiczanek to była szansa na zaistnienie na arenie międzynarodowej.
Niestety, Koch i spółka nie miały szczęścia w losowaniu. Piłkarki GKS-u mogły trafić na niżej notowane rywalki z Albanii, Litwy czy Bośni i Hercegowiny, przeciwko którym byłyby faworytkami. Los jednak chciał inaczej i skojarzył je z najmocniejszym w zestawieniu BK Hacken, czyli 12. drużyną w żeńskim rankingu UEFA. Dla porównania, mistrzynie Polski plasują się dopiero na 79. pozycji.
Różnica klas była aż nadto widoczna na boisku. Szwedki były szybsze, lepiej wyszkolone technicznie i zorganizowane taktycznie, słowem – po prostu lepsze. W pierwszym meczu w Goeteborgu katowiczanki dzielnie utrzymywały bezbramkowy remis, jednak po 70. minucie dały sobie wbić aż cztery bramki, przez co losy dwumeczu zostały praktycznie rozstrzygnięte. W rewanżu na Arenie Katowice, GKS znów przegrał, tym razem 1:3.
Trudno nie odnieść wrażenia, że polska piłka kobieca, zwłaszcza w wymiarze klubowym, funkcjonuje w pewnego rodzaju niedookreślonym zawieszeniu. Z jednej strony się profesjonalizuje, poziom się podnosi, po cichu aspiruje do zasiadania w gronie najlepszych na świecie, z drugiej natomiast – dystans do wspomnianej czołówki pozostaje wciąż nieosiągalny.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.