Starcie Napoli z Niceą zapowiada się na najciekawsze spotkanie środowych meczów eliminacji Ligi Mistrzów. Drużyna ArkadiuszaMilika i PiotraZielińskiego chce dzisiaj postawić pierwszy krok w kierunku bram piłkarskiego raju.
Faworytem starcia jest włoski zespół. Napoli w okresie przygotowawczym przegrało tylko raz – z Atletico Madryt 1:2, a styl gry neapolitańczyków wyglądał naprawdę imponująco, szczególnie w meczu z Bayernem Monachium.
W poprzednim sezonie Napoli przeżyło bardzo miłą przygodę w Champions League i w tym roku chce za wszelką cenę to powtórzyć. Włosi odpadli w 1/8 finału z późniejszym zwycięzcą rozgrywek – Realem Madryt.
Czy we włoskim zespole zobaczymy od pierwszych minut Milika i Zielińskiego? W ostatnim meczu towarzyskim przeciwko Espanyolowi Barcelona obaj reprezentanci Polski pojawili się na boisku dopiero po przerwie. Jeśli żaden z nich nie wyjdzie w podstawowym składzie, to i tak od początku będziemy mieli polski akcent, ponieważ mecz będzie sędziował SzymonMarciniak.
Nicea nie może na razie odnaleźć formy z poprzednich rozgrywek, a w dodatku przystąpi do spotkania w Neapolu bardzo osłabiona. W kadrze francuskiego zespołu zabraknie m.in. MarioBalotellego i WesleyaSneijdera, którzy są kontuzjowani i nie mogą pomóc drużynie. Odbija się to na postawie francuskiej ekipy w lidze – do tej pory Nicea w dwóch meczach nie zdobyła nawet punktu.
O przepustkę do bram piłkarskiego raju będzie dzisiaj walczyć Olympiakos Pireus z BesnikiemHasim na ławce. Albański szkoleniowiec, który rok temu wprowadził do fazy grupowej Ligi Mistrzów warszawską Legię, chce teraz powrócić do elity po dwóch latach przerwy z greckim zespołem. W poprzedniej rundzie Grecy wyeliminowali Partizan Belgrad, a ostatnią przeszkodą do Champions League jest chorwacka Rijeka.
Astana, która wyeliminowała w III rundzie mistrzów Polski, zmierzy się z Celtikiem Glasgow. Sevilla powalczy na wyjeździe z Basaksehirem, a Hapoel Beer Szewa z Mariborem.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.