W pierwszym meczu 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy ŁKS Łódź pokonał na swoim boisku Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. Bramkę na wagę trzech punktów dla łodzian strzelił weteran zespołu, Marek Saganowski. Spotkanie z Podbeskidziem było wielkim świętem dla sympatyków ŁKS-u. Ich drużyna po wielu tygodniach w końcu wróciła na stadion przy al. Unii, co oczywiście musiało oznaczać specjalną oprawę i gorący doping przez cały mecz. Na trybunach zasiedli m.in. Marcin Gortat i Tomasz Adamek, którzy nadawali ton dopingowi.
Na pierwszą okazję bramkową kibice, którzy tłumnie zgromadzili się na stadionie, nie musieli czekać zbyt długo. Już w 1. minucie przed szansą stanął Adam Cieśliński z Podbeskidzia. Piłka po jego strzale minimalnie jednak minęła słupek bramki ŁKS-u. Niespełna 20 minut później „Górale” ponownie bardzo poważnie zagrozili bramce gospodarzy. Sam na sam z bramkarzem ŁKS-u znalazł się Sylwester Petejuk, jednak zwycięsko z tej próby wyszedł Pavle Velimirović.
W 35. minucie kibice zgromadzeni na obiekcie przy al. Unii chwycili się za głowy. Marek Saganowski w polu karnym rywali wyłożył piłkę Marcinowi Kaczmarkowi, a ten będąc w znakomitej sytuacji nie potrafił pokonać interweniującego Mateusza Bąka. Kilkadziesiąt sekund później, z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Piotr Koman.
Często od zmian dokonywanych przez szkoleniowców wiele zależy podczas meczów piłkarskich. Tak też było w przypadku roszady dokonanej przez Roberta Kasperczyka. Trener Podbeskidzia na drugą połowę wprowadził Roberta Demjana i już po kilku minutach mógł się cieszyć ze swojej decyzji. Napastnik gości tuż po zmianie stron wykorzystał zamieszanie w polu karnym ŁKS-u i mierzonym strzałem wpakował piłkę do bramki.
Na odpowiedź łodzian nie trzeba było jednak zbyt długo czekać. W 55. minucie Sebastian Szałachowski dostał świetną prostopadłą piłkę z głębi pola, wpadł w pole karne Podbeskidzia i z ostrego kąta pokonał Bąka, posyłając piłkę pomiędzy jego nogami.
Minęło kilka kolejnych minut i gospodarze prowadzili już 2:1. Tym razem na listę strzelców wpisał się Saganowski, który po dośrodkowaniu Szałachowskiego z lewej flanki, głową wpakował piłkę do siatki gości. Zdecydowanie lepszym refleksem w tej sytuacji mógł popisać się bramkarz „Górali”, który w momencie strzału „Sagana” stał w swojej bramce.
W 73. minucie na 3:1 podwyższyć mógł Kaczmarek. Jego uderzenie zza pola karnego nie sprawiło jednak większych problemów Bąkowi. Kilka chwil później boisko musiał opuścił jeden z bohaterów ŁKS-u, Szałachowski, który nabawił się urazu mięśnia.
Do końca wynik nie uległ już zmianie i ŁKS zanotował drugie zwycięstwo w obecnym sezonie.
Młodzieżowy reprezentant Polski mógł trafić do Manchesteru United. „Osobiście rozmawiałem z dyrektorem”
Latem ubiegłego roku Bright Ede był bohaterem sagi związanej z jego niedoszłym zagranicznym transferem. Mówiło się między innymi o potencjalnych przenosinach młodzieżowca do Benfiki czy Strasbourga, który jest blisko związany z Chelsea (ten sam właściciel – konsorcjum BlueCo). Były dyrektor sportowy Motoru Lublin, Paweł Golański, zdradził, że zainteresowany perspektywicznym stoperem był także Manchester United.
Zagraniczne kluby interesują się piłkarzem Cracovii. Pasy mogą pobić transferowe rekordy
Oskar Wójcik jest jednym z objawień tego sezonu Ekstraklasy. Bardzo dobra dyspozycja środkowego obrońcy sprawiła, że zainteresowały się nim drużyny z najlepszych europejskich lig.