FC Kopenhaga zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W środowy wieczór podopieczni Stalego Solbakkena zremisowali na wyjeździe z cypryjskim APOEL-em (1:1).
Duńczycy przed dzisiejszym spotkaniem byli w stosunkowo dobrym położeniu, bowiem pierwszy mecz udało im się zwyciężyć (1:0). Gdyby przed tygodniem strzelili więcej niż jednego gola, byliby jednak spokojniejsi o awans. A tak musieli przez kolejne 90 minut wybijać APOEL-owi z głowy chęć zaatakowania ich bramki.
Na Neo GSP Stadium początkowo o wiele lepsi byli goście, którzy starali otworzyć wynik. Jedna ani im, ani Cypryjczykom przed przerwą ta sztuka się nie udała. W szatni trener Thomas Christiansen musiał uświadomić swoim podopiecznym z APOEL-u, że tylko 45 minut dzieli ich od odpadnięcia z walki o Ligę Mistrzów.
Gospodarze, a wśród nich znany z występów w Legii Warszawa Inaki Astiz, wrócili do gry na 20 minut przed końcem spotkania. Wówczas znakomicie w polu karnym rywala zachował się Pieros Soteriou, który po przedryblowaniu obrońców z Kopenhagi strzelił gola dla swojego zespołu. Bramka ta miała oznaczać, że w Nikozji oba zespoły będą zmuszone walczyć w dogrywce. Miała, bo to zespół gości na boisku prezentował się lepiej. Bramkowe potwierdzenie tego faktu obejrzeliśmy w samej końcówce, gdy wynik na 1:1 ustalił Federico Santander.
W fazie grupowej Ligi Mistrzów zagra FK Kopenhaga. APOEL też nie ma co się smucić, bowiem czeka na niego Liga Europy.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.