Legia Warszawa rozegra dzisiaj decydujący mecz w kontekście walki o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Zwycięstwo da mistrzom Polski przepustkę do tych rozgrywek. Porażka oznacza fazę grupową Ligi Konferencji Europy. Remis to z kolei dodatkowe emocje w dogrywce i ewentualnej serii rzutów karnych.
Legia od pięciu lat nie poznała smaku fazy grupowej europejskich pucharów. Za każdym razem odpadała na drodze eliminacji. Teraz warszawianie mają zapewniony udział w grupie Ligi Konferencji Europy, ale celem mistrzów Polski od początku była Liga Europy.
Losowanie jednak nie było sprzyjające. Drużyna CzesławaMichniewicza trafiła na Slavię Praga, która ostatni raz nie grała w grupie europejskich pucharów w sezonie 2016-17. Od tamtej pory Czesi trzykrotnie grali w grupie LE i raz w Lidze Mistrzów.
Mistrzowie Polski kiedy trafiają w Europie na teoretycznie silniejszego rywala, wówczas nie są w stanie wygrać. Ogrywają tylko drużyny nierozstawione. Ostatnim przeciwnikiem, który był wyżej notowany niż Legia, a którego udało się pokonać był Sporting Lizbona w fazie grupowej LM. W eliminacjach taka sytuacja ostatni raz miała miejsce 10 lat temu, kiedy drużyna prowadzona przez MaciejaSkorżę wyeliminowała Spartaka Moskwa po trafieniu w doliczonym czasie gry JanuszaGola.
Rocznicę meczu w stolicy Rosji wspominaliśmy wczoraj. Może na dziesięciolecie wydarzenia, które pchnęło Legię półkę wyżej, mistrzowie Polski będą również w stanie wyeliminować faworyzowaną Slavię?
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.