Niedzielny mecz Wisły Kraków ze Śląskiem Wrocław wzbudza ogromne emocja, a zdaniem niektórych firm bukmacherski także wiele kontrowersji. Zakłady na to spotkania zaczęły wiec znikać z ofert.
Skąd te kontrowersje? Nie od dzisiaj wiadomo, że kibice Śląska i Wisły są ze sobą zaprzyjaźnieni i niedzielne spotkanie już dużo wcześniej okrzyknięto „meczem przyjaźni”. Bukmacherzy obawiają się o to żeby przyjaźń nie przeniosła się na boisko. Śląsk w przypadku zwycięstwa w Krakowie zapewni sobie mistrzostwo Polski. „Biała Gwiazda” w obecnym sezonie nie walczy już kompletnie o nic.
– Czy jest coś na rzeczy? Jak najbardziej. Kursy mówią wszystko. Śląsk grający na wyjeździe jest zdecydowanym faworytem meczu z Wisłą – zdradził Jarosław Andruszkiewicz, doradca branży bukmacherskiej. – Resztę można sobie dopowiedzieć. Wisła gra z jednym obrońcą, a kibicom przede wszystkim zależy na tym, by mistrzostwa nie zdobyła Legia Warszawa. To też są przesłanki, które bierze się przy ustalaniu kursów – dodał.
Z takim stawianiem sprawy nie zgodził się Sebastian Mila ze Śląska Wrocław. Podczas rozmowy z PilkaNożna.pl bardzo stanowczo odniósł się on do tych wszystkich niejasności i spekulacji. – Nie ma absolutnie mowy o żadnym meczu przyjaźni. Tego typu kwestie dotyczą wyłącznie kibiców, którzy zasiądą na trybunach i będą dopingować swoje drużyny – wyznał.
– Na boisku nie ma miejsca na przyjaźń. Takie rzeczy pomiędzy piłkarzami są możliwe, i owszem, ale na urlopie. Jeżeli ktoś myśli, że może to mieć jakieś znaczenie na przebieg spotkania i jego wynik, to jest w bardzo dużym błędzie – dodał Mila.