Dariusz Pasieka postanowił odnieść się do kwestii szeroko opisywanej w mediach bójki pomiędzy swoimi piłkarzami po spotkaniu z Widzewem Łódź. Jego zdaniem to tylko i wyłącznie wymysł dziennikarzy, a atmosfera w zespole, pomimo kolejnych porażek jest dobra.
– Kilku dziennikarzy wyolbrzymiło całą sytuację, choć nawet jej nie widzieli. Na pewno nie było żadnej bójki między zawodnikami, o czym niektórzy wypisywali – wyznał Pasieka. – Chłopcy powiedzieli sobie parę ostrych słów, bo nie ulega wątpliwości, że w Łodzi przegraliśmy ważne dla nas spotkanie. Drużyna walczyła do samego końca i nerwy niektórych mogły w takiej sytuacji ponieść – dodał.
– Z drugiej strony daje mi to przeświadczenie, że ta drużyna bardzo chce zwyciężać, bo gdyby wszyscy siedli w szatni ze spuszczonymi głowami i nic nie mówili to można by to odczytywać jako sygnał rezygnacji – kontynuował. – To, że zawodnicy po takim meczu reagują emocjonalnie oznacza dla mnie, że są gotowi do dalszej walki. Nieraz warto sobie powiedzieć coś po męsku, może nawet niech jeden skoczy drugiemu do gardła, byle to się przełożyło na grę zespołu – zakończył Pasieka.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.