Nie było większych niespodzianek w meczach IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Faworyci awansowali do fazy grupowej.
Jose Callejon znów błysnął skutecznością (fot. Ciro de Luca/Reuters)
Już zaraz po losowaniu najciekawszym starciem określono dwumecz OGC Nice – SSC Napoli. Włosi w pierwszym meczu wygrali u siebie 2:0 i pokazali, iż prezentują zdecydowanie wyższy poziom. Emocje w rewanżowym meczu w Nicei właściwie „zabili” zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy gry, gdy Jose Callejon wykorzystał znakomite podanie Marka Hamsika. Tuż przed końcem gry drugą bramkę zdobył również Lorenzo Insigne.
Trzecia drużyna poprzedniego sezonu Serie A miała we Francji miażdżącą przewagę. Dobrze w bramce Nice spisywał się jednak Yoan Cardinale, a świetnych okazji nie wykorzystali Dries Mertens (trzech), Insigne (dwóch), Callejon czy Kalidou Koulibaly. Znakomitą okazję miał także Piotr Zieliński, który po godzinie gry zmienił Hamsika. Polak wyszedł sam na sam z Cardinale, ale nieznacznie spudłował.
W ogóle polski pomocnik był widoczny przez ostatnie pół godziny. Nie tylko powinien strzelić gola, ale był też bliski asysty, gdy jego zagranie zmarnował Insigne. W końców gry Zieliński popełnił jednak prosty błąd, przez co Jose Reina mógł popisać się znakomitą interwencją.
Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział Arkadiusz Milik.
Więcej emocji było z kolei w Sewilli. Sevilla zremisowała tam 2:2 z Basaksehirem Stambuł, który był bliski wyeliminowania faworytów. Turcy dzielnie walczyli o odrobienie jednobramkowej straty z meczu na własnym boisku, ale Hiszpanie byli zbyt doświadczeni, przez co wicemistrzom Turcji pozostaje gra w fazie grupowej Ligi Europy.
Trafi tam także HNK Rijeka, która ponownie przegrała z Olympiakosem Pireus. Besnik Hasi po Anderlechcie Bruksela i Legii Warszawa wprowadził więc już trzeci zespół do tych elitarnych rozgrywek.
Zagra tam także NK Maribor, który 1:0 pokonał u siebie Hapoel Beer Szewa i mimo porażki 1:2 w pierwszym spotkaniu, awansował do fazy grupowej Champions League.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.