We wtorkowy wieczór piłkarze Arsenalu zrobili to, czego od nich oczekiwano. W spotkaniu z Dinamem Zagrzeb (3:0) dwie bramki zdobył Alexis Sanchez. Menedżer Arsene Wenger po zakończeniu meczu przyznał, że bez Chilijczyka trudno byłoby o taki rezultat.
Alexis Sanchez nie ma kiedy odpocząć(foto: Łukasz Skwiot)
Sytuacja Arsenalu przed piątą kolejką LM nie była kolorowa. Gracze Wengera mieli na koncie tylko trzy punkty, czyli aż o sześć mniej niż drugi Olympiakos. Grecy jednak przegrali z Bayernem, a Anglicy pokonali Dinamo. Mecz o awans zostanie więc rozegrany w ostatniej kolejce.
We wtorek bardzo dobrze spisał się wspomniany Sanchez, który rozegrał pełne 90 minut i zdobył dwa gole. Wcześniej mówiło się, że Chilijczyk może być nieco przemęczony. Wenger stara się jednak tym aż tak bardzo nie przejmować. Zwłaszcza że w drużynie kilku piłkarzy zmaga się z kontuzjami.
– To przerwa w grze go męczy – zażartował Francuz po spotkaniu. – Giroud miał mały problem z kostką, postanowiłem dać mu odpocząć. Hector Bellerin cierpiał z powodu urazu pachwiny. Dlatego nie mogłem ściągnąć z boiska Sancheza – dodał.
26-latek rozegrał w tym sezonie już 19 meczów, w których zdobył dziewięć bramek. Łącznie spędził na boisku ponad 1500 minut.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.