Po małej zadyszce i dwóch kolejnych porażkach na poziomie Premier League, Leicester City złapało oddech i znów biegnie niemal na równi z czołówką. Dziś piłkarze Brendana Rodgersa nie dali szans Brighton.
Jamie Vardy zasłużył na miano zawodnika meczu. (fot. Reuters)
Lisy nie mogą nazwać King Power Stadium swoją twierdzą. Z poprzednich sześciu ligowych spotkań domowych aż cztery przegrały. Punkty z hrabstwa East Midlands wywozili kolejno: Manchester United, West Ham, Aston Villa i Fulham.
Kolejnymi, którzy tego dokonają, chcieli zostać gracze Brighton. Historia ostatnich potyczek z Leicester City nie była jednak optymistycznym prognostykiem. Mewy nie odniosły zwycięstwa w starciu z tym rywalem od sześciu meczów.
Po pierwszej połowie niewiele wskazywało na to, że karta się odmieni. Gospodarze schodzili do szatni prowadząc 3:0. Kapitalny występ notował Jamie Vardy. Anglik zaliczył asysty przy obu trafieniach Jamesa Maddisona. Sam także zdobył bramkę dobijając do dwucyfrowej liczby goli w bieżącym sezonie Premier League i stając się członkiem grona 20 najlepszych strzelców w historii ligi.
The strike that put Jamie Vardy into the top 20 of the Premier League’s all-time goalscoring charts ???? pic.twitter.com/HbSZgMNqdI
Po przerwie Lisy spuściły z tonu. Kontrolowały mecz, lecz nie nacierały na bramkę rywala równie skutecznie i namolnie, co wcześniej. Dzięki dużej przewadze, mogły zaoszczędzić siły przed rywalizacją z Evertonem, do której dojdzie już w środę. Vardy i spółka przystąpią do niej z pozycji trzeciej drużyny Premier League.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.