Już za kilka godzin rozpocznie się spotkanie Legii Warszawa z PSV Eindhoven. – Nie zgadzam się z opinią, że ten jest bez stawki – zaznaczył Michał Żewłakow, defensor stołecznego klubu.
– Na dwie kolejki przed końcem zmagań w grupie zapewniliśmy sobie awans do kolejnej rundy. PSV, podobnie jak my, chce zająć pierwsze miejsce. Holendrzy postawią nam trudne warunki, ale my nie mamy żadnych obaw i damy z siebie wszystko – zapowiedział Michał Żewłakow.
– Cieszy, że po naszych ostatnich spotkaniach trener rywala docenił Legię. Trudno oczekiwać, żeby Fred Rutten kojarzył zespół z Warszawy zaraz po losowaniu fazy grupowej. Tym razem szkoleniowiec Holendrów doskonale wie przeciwko komu dzisiaj zagra. Ma wobec nas szacunek, co pokazał podczas konferencji prasowej. Mogę obiecać, że podczas dzisiejszego meczu zrobimy wszystko, aby nazwa Legia pozostała w jego głowie na bardzo długo – zakończył filar defensywy Legii.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.