Czy Legię Warszawa stać będzie na Estadio Santiago Bernabeu, by postawić się Realowi Madryt? Szanse na to są raczej niewielkie, ale Wojskowi nie zamierzają sprzedawać tanio swojej skóry. Przekonywał o tym Miroslav Radović, który jest awizowany do gry w pierwszym składzie.
Miroslav Radović już nie może się doczekać meczu z Realem Madryt (foto: Ł.Skwiot)
– Większość zawodników w drużynie czuje, że to specjalny mecz. Z Realem nie gra się co tydzień. Nie położymy się na boisku i będziemy chcieli dać z siebie wszystko – stwierdził doświadczony Serb.
Tradycyjnie już w przypadku takich meczów mówi się o tym, że outsider nie ma niczego do stracenia. – Przed nami nowe doświadczenie i na pewno nie mamy nic do stracenia. Możemy tylko wiele zyskać. Brzmi to dziwnie, ale każdy przeciwnik ma słabe punkty – kontynuował.
– Przygotujemy się jak najlepiej do spotkania i chcemy na boisku być ambitni i waleczni. Liczymy na doping kibiców, choć w granicach normalności. Wierzę, że będą dla nas wielkim wsparciem – zakończył Radović.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.