Finał Pucharu Polski długimi fragmentami zawodził, jednak przełom czasu regulaminowego i dogrywki wynagrodził wszystko.
Pierwszoligowa Wisła wygrała z Pogonią w finale Pucharu Polski.
Ale po kolei. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego było nerwowo, bo długo toczyła się rozgrywka pomiędzy kibicami a funkcjonariuszami policji. Ostatecznie udało się uniknąć bojkotu i kibice Pogoni Szczecin i Wisły Kraków mogli na żywo cieszyć się finałem.
Portowcy byli faworytem, jednak w pierwszej połowie to Wiślacy przejawiali większą ochotę do gry. Szczególnie groźny był Szymon Sobczak, który próbował zaskoczyć Valentina Cojocaru strzałem z pięty, a następnie po jego główce w sukurs Rumunowi przyszedł słupek. Do przerwy było 0:0.
Na kwadrans przed końcem meczu Pogoń wyszła na prowadzenie. Po wrzucie z autu Adrian Przyborek sprytnie podał do Efthymiosa Koulourisa, który pewnym strzałem pokonał golkipera Wisły. Portowcy długo bronili jednobramkowej przewagi. Gdy Mariusz Malec skutecznie zaasekurował Cojocaru to wydawało się, że to koniec marzeń Białej Gwiazdy. Tymczasem w 9 doliczonej minucie do regulaminowych 90 po dalekim rzucie wolnym wykonanym przez Antona Cziczkana i przedłużeniu Alana Urygi gola na wagę dogrywki strzelił Eneko Satrustegui.
Pogoń była wyraźnie rozkojarzona w pierwszej połowie dogrywki. W 93 minucie Leo Borges podał do Angela Rodado, a ten pomknął na bramkę Cojocaru i precyzyjnym strzałem trafił na 2:1. W drugiej połowie dogrywki Portowcy robili co mogli, ale nie byli w stanie doprowadzić do rzutów karnych.
To może być przewagą reprezentacji Polski. „Nie zna swojego zespołu pod wieloma aspektami”
Na konferencji prasowej przed finałem baraży o awans do MŚ selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, zwrócił uwagę, że Graham Potter poprowadził szwedzką kadrę dopiero w trzech spotkaniach.
Urban o Zalewskim. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
Nicola Zalewski nie zagrał w spotkaniu z Albanią z powodu zawieszenia za kartki, ale w jutrzejszej konfrontacji ze Szwecją na pewno zobaczymy go na murawie.
Attila Szalai wyrósł w ostatnich tygodniach na lidera defensywy Pogoni Szczecin, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Węgier. Zgrupowanie zmuszony jest jednak opuścić przedwcześnie z powodu kontuzji.
Marc Gual to były napastnik Jagiellonii Białystok i Legii Warszawa, który latem 2025 roku przeszedł do Rio Ave. Jak się okazuje, zimą 30-letni Hiszpan był obserwowany przez polski klub.