– Wszyscy powtarzają, że decydującym momentem tego meczu była niewykorzystana przez Andresa Riosa sytuacja, po której mogliśmy prowadzić 3:0. Ja na ten temat mam trochę inne zdanie – powiedział zawodnik krakowskiej Wisły, Czarek Wilk.
– Uważam, że takiemu zespołowi jak Wisła nie przystoi tracić takich bramek po rzutach wolnych i to w taki sam sposób. To jest niedopuszczalne i to jest nas duży błąd. – dodał.
Po golu Genkowa wiślacy byli przekonani, że wynik konfrontacji jest już rozstrzygnięty. – To jest zupełnie naturalne, że jak prowadzi się już 2:0 i kontroluje grę, to pewność siebie musi się pojawić. Skąd jednak wzięły się takie błędy w naszej grze obronnej przy stałych fragmentach gry? Ciężko mi na gorąco powiedzieć. Podbeskidzie stwarzało sobie sytuacje praktycznie tylko po takich dośrodkowaniach. Tym bardziej to boli, że rywal w zasadzie nie stworzył sobie sytuacji z gry, a jednak był w stanie nas wyeliminować.
Wilk zastąpił na boisku Radosława Sobolewskiego, który ma dolegliwości zdrowotne. – Dla mnie takie mecze to szansa na pokazanie się z jak najlepszej strony. Tej nie udało się do końca wykorzystać, bo odpadliśmy. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, remis z Podbeskidziem i pożegnanie się z Pucharem Polski w takim stylu, to jest ogromny wstyd! Jedyne co możemy teraz zrobić, to zmazać plamę dobrymi spotkaniami w lidze. Pewnie w niedzielę czekać nas będzie w Bytomiu podobny mecz jak w Bielsku-Białej. Życzyłbym sobie, żeby to najbliższe spotkanie wyglądało tak jak z Podbeskidziem, ale tylko do 60 minuty – zakończył.
To może być przewagą reprezentacji Polski. „Nie zna swojego zespołu pod wieloma aspektami”
Na konferencji prasowej przed finałem baraży o awans do MŚ selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, zwrócił uwagę, że Graham Potter poprowadził szwedzką kadrę dopiero w trzech spotkaniach.
Urban o Zalewskim. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
Nicola Zalewski nie zagrał w spotkaniu z Albanią z powodu zawieszenia za kartki, ale w jutrzejszej konfrontacji ze Szwecją na pewno zobaczymy go na murawie.
Attila Szalai wyrósł w ostatnich tygodniach na lidera defensywy Pogoni Szczecin, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Węgier. Zgrupowanie zmuszony jest jednak opuścić przedwcześnie z powodu kontuzji.
Marc Gual to były napastnik Jagiellonii Białystok i Legii Warszawa, który latem 2025 roku przeszedł do Rio Ave. Jak się okazuje, zimą 30-letni Hiszpan był obserwowany przez polski klub.