Kamil Wilczek w piątek otrzymał od Adama Nawałki powołanie na mecz reprezentacji Polski z Kazachstanem. Dwa dni później były król strzelców Ekstraklasy potwierdził wysoką formę, zdobywając gola w starciu Broendby z Aarhus (7:0).
Kamil Wilczek strzela jak w Ekstraklasie!
28-letni napastnik we Włoszech sobie nie poradził, ale po przenosinach do Danii gra jak z nut. Przed niedzielnym spotkaniem miał już na koncie łącznie siedem bramek strzelonych w obecnym sezonie. Nie robiło mu różnicy, czy Brondby gra w lidze, czy też w kwalifikacjach Ligi Europy.
W ostatni dzień tygodnia ekipa Polaka wybrała się na Ceres Park, gdzie miała się zmierzyć z Aarhus. Po 24 minutach wynik otworzył nie kto inny jak Wilczek. Do przerwy goście prowadzili już czterema bramkami i jasne było, że do Kopenhagi wrócą z kompletem punktów, umożliwiającym wskoczenie na pozycję lidera.
Warto zaznaczyć, że gospodarze już od 15. minuty grali w osłabieniu, bowiem czerwoną kartką został ukarany Dzhamaldin Khodzhaniyazov. Po zmianie stron Broendby nie oszczędzało miejscowych. Gdy Wilczek w 56. minucie opuszczał boisko, na tablicy wyświetlał się wynik 0:5. Piłkarzy z Kopenhagi zaspokoił dopiero siódmy gol, zdobyty przez Andrewa Hjulsagera.
Broendby po sześciu rozegranych meczach prowadzi w tabeli Superligi. FC Kopenhaga ma tyle samo oczek (14).
Wiadomo, kiedy Pietuszewski wróci do gry po kontuzji!
Francesco Farioli odniósł się do sytuacji zdrowotnej Oskara Pietuszewskiego. Szkoleniowiec FC Porto przekazał na konferencji prasowej, że uraz młodego Polaka nie jest poważny i jego przerwa nie powinna potrwać długo.