Joe Hart mógł zostać wielkim bohaterem Manchesteru City. Gdyby w ostatnich sekundach meczu ze Sportingiem Lizbona trafił on do bramki rywali, to The Citizens awansowaliby do kolejnej rundy Ligi Europy. Anglik nie ukrywał po spotkaniu swojego rozczarowania.
– Po prostu nie mogłem uwierzyć w to, że piłka nie wpadła do bramki – komentował Hart. – Byłem przekonany, że ona jest już w siatce, ale… taki właśnie jest futbol. Mecz był niezwykle dramatyczny i kibice na pewno nie nudzili się na trybunach – dodał Anglik.
Manchester City musiał w starciu ze Sportingiem odrobić stratę jednego gola z pierwszego meczu. Ku zaskoczeniu niemal wszystkich obserwatorów, Obywatele już po pierwszej połowie przegrywali 0:2 i mimo tego, że w drugiej części gry zdobyli trzy bramki, to awansować do ćwierćfinału rozgrywek im się nie udało.
Swojego smutku po meczu nie ukrywał Roberto Mancini, menedżer Manchesteru. – To nie jest wina piłkarzy. Ja popełniłem wiele błędów i biorą odpowiedzialność za naszą porażkę w Lidze Europy na swoje barki – powiedział.
Warto dodać, że czwartek był czarnym dniem dla obu zespołów z Manchesteru. Oprócz City, z rozgrywkami Ligi Europy pożegnali się także United, którzy zostali zdeklasowani na San Mames przez Athletic Bilbao.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.