Spotkanie w Bytomiu miało wszystko: gole, fatalne błędy bramkarzy, ulewny deszcz i wielki zwrot akcji.
Gospodarze rozpoczęli strzelanie po kwadransie gry. Oskar Krzyżak wpisał się na listę strzelców po raz pierwszy w tym sezonie, dając Polonii prowadzenie. W pewnym momencie Krzyżak mógł zostać bohaterem spotkania – po fatalnym podaniu bramkarza Polonii pod nogi napastnika w polu karnym, był ostatnią deską ratunku i skutecznie zablokował piłkę. Ta interwencja tylko dodała wiatru w żagle Bytomianom.
Drugi cios Polonia zadała w 50. minucie. Po kolejnym fatalnym błędzie, tym razem obrońcy ŁKS-u, który wystawił idealną piłkę Kwiatkowskiemu, gospodarze podwyższyli prowadzenie. Nic nie zapowiadało wówczas takiego zwrotu wydarzeń.
ŁKS jednak nie zamierzał się poddać. W drugiej połowie, rozgrywanej w potężnie deszczowej aurze, łodzianie wzięli się do pracy z pełnym zaangażowaniem. Efekt? Dwa błyskawiczne ciosy w 61. i 62. minucie, które doprowadziły do remisu i uciszyły trybuny w Bytomiu.
Polonia próbowała szybko się otrząsnąć i ponownie wyjść na prowadzenie, ale decydujący cios należał do gości. Krykun wślizgiem wpakował piłkę do siatki, kapitalnie zamykając dogranie w pole karne.
Polonia Bytom jest na drugim miejscu w lidze, ale do Wisły mają sporą stratę. Nie mogą sobie pozwolić na utratę punktów jeśli myślą o dogonieniu Białej Gwiazdy.