Widzew odpadł z Pucharu Polski! Zadecydował konkurs rzutów karnych
Po 120 minutach żaden z zespołów nie był w stanie przechylić szali na swoją korzyść, a w konkursie rzutów karnych wojnę nerwów wygrali gracze katowickiego GKS. Widzew Łódź stracił ostatnią deskę ratunku, aby osłodzić beznadziejny sezon i pożegnał się z marzeniami o Pucharze Polski.
Łodzianie grali, a GKS strzelił gola – tak w skrócie podsumować można pierwszą połowę wtorkowego meczu. Widzew niby dominował, ale – tak jak w poprzednich spotkaniach – miał problem ze skonsumowaniem optycznej przewagi.
Szkoleniowiec Widzewa zdecydował się na zmianę ustawienia względem poprzednich meczów. Łodzianie przeszli na system z trójką stoperów i wahadłowymi. Tercet środkowych obrońców stworzyli Stelios Andreou, Przemysław Wiśniewski i Steve Kapuadi, a na wahadłach desygnowani do gry zostali Marcel Krajewski i Samuel Kozlovsky.
Ekipa z Alei Piłsudskiego nieźle weszła w mecz – już w pierwszych minutach kilkukrotnie sprawdziła czujność Rafała Strączka. Sęk w tym, że 27-letni golkiper radził sobie z ich próbami raczej bez większych problemów. W szeregach łodzian wyróżniali się Juljan Shehu i Kozlovsky, lecz ich starania w pierwszych 45 minutach zdały się na nic.
CIASTECZKO OD CZERWIŃSKIEGO
GKS był w ofensywie dość dyskretny, ale gdy już doszedł do głosu, od razu przeszedł do konkretów. W 28. minucie Alan Czerwiński popisał się wyśmienitym dograniem do Lukasa Klemenza, który silnym strzałem pokonał Bartłomieja Drągowskiego.
𝐏𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐧𝐢𝐞, 𝐩𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐞 𝐰𝐲𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 😍
GieKSa prowadzi 1:0 w meczu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Widzewem ❗️
Pod koniec pierwszej połowy Katowiczanie mieli jeszcze doskonałą okazję, aby podwyższyć prowadzenie, ale kapitalną interwencją popisał się Drągowski, broniąc uderzenie Ilii Szkurina.
𝐀𝐋𝐄𝐙̇ 𝐓𝐎 𝐎𝐁𝐑𝐎𝐍𝐈Ł🔥 ⚽️
GieKSa miała świetną okazję na drugiego gola, ale Drągowski efektownie zainterweniował i uratował Widzew ❗️
Widzew wyrównał stan rywalizacji osiem minut po rozpoczęciu drugiej połowy, gdy gospodarze zagapili się i nie pokryli Kozlovsky’ego. Słowacki wahadłowy posłał podanie po ziemi wzdłuż pola karnego, gdzie czyhał Zeqiri, który z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do bramki.
W ostatnich dwóch kwadransach nieco więcej z gry mieli przyjezdni, ale dogodnych okazji zarówno pod jedną, jak i drugą bramką było jak na lekarstwo. Po 90 minutach na tablicy wyników widniało 1:1, a to oznaczało dogrywkę.
Nieuznana bramka Wdowiaka
Widzew w dogrywce nadal przeważał, był częściej przy futbolówce, ale to GKS znalazł drogę do bramki. Po koronkowej akcji fenomenalnym uderzeniem popisał się Mateusz Wdowiak. Tyle że radość fanów drużyny prowadzonej przez trenera Góraka nie trwała długo, ponieważ chorągiewka sędziego asystenta poszybowała w górę. We wcześniejszej fazie akcji zaistniał spalony i trafienie nie zostało uznane.
W samej końcówce drugiej odsłony dogrywki dobrą okazję miał Marcel Wędrychowski, a chwilę później pod drugą bramką Fran Alvarez, ale ani jeden, ani drugi nie potrafili znaleźć drogi do siatki. Do wyłonienia pierwszego półfinalisty tej edycji Pucharu Polski potrzebny był konkurs rzutów karnych.
Już w pierwszej serii pomylił się Alvarez i GKS wyszedł na prowadzenie. Piłkarze Góraka byli bezbłędni, wykorzystując kolejne jedenastki. W czwartej serii fatalnie spudłował Mariusz Fornalczyk i Widzew pożegnał się tym samym z marzeniami o majówce na Stadionie Narodowym.
Jak tak dalej pójdzie, planować być może będą mogli ją piłkarze z Nowej Bukowej, którzy są na fali. Katowiczanom zdecydowanie należą się wyrazy uznania za to, jak prezentują się w tej rundzie. (FT)