Antonio Colak miał zostać piłkarzem Górnika Zabrze, ale „uciekł”. Szokujące kulisy niedoszłego transferu
Zamiast do Legii Warszawa, Antonio Colak mógł trafić do Górnika Zabrze. Wszystko było już ustalone, o czym opowiedział członek zarządu klubu.
We wrześniu ubiegłego roku napastnik wrócił do Polski po dekadzie nieobecności (w sezonie 2014-15 był zawodnikiem Lechii Gdańsk). Przywdział barwy Legii Warszawa, w których wystąpił dotąd 19 razy, strzelając trzy gole.
Mało jednak brakowało, a dołączyłby do Górnika Zabrze.
– Normalnie de facto uciekł z klubu – ujawnił Michał Siara, członek zarządu zabrzańskiego klubu, w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą. – Nie wiem, skąd nagle wzięła się ta Legia. Pracowaliśmy nad ściągnięciem Antonio, on wylądował w poniedziałek wieczorem. We wtorek przechodził testy medyczne, a w poniedziałek wieczorem mieliśmy dograny kontrakt. Gdy przylatywał, wszystkie warunki mieliśmy dograne. Sprawdzone, praktycznie do podpisu. Nie było tak, że coś nam jeszcze zostało do ustalenia i się pokłóciliśmy, że on chciałby tysiąc euro więcej albo dajcie mieszkanie. On przeszedł część badań, potem był w klubie, miał mieć drugą część i podpisać kontrakt. Nagle zaczęły się telefony, coś się działo. Chłopcy pytali, czy wszystko ok. „Tak, tak, wszystko spokojnie”. I po prostu pojechał.
Colak obrał kurs na Warszawę i związał się z Legią. (MS)