Widowiskowa asysta w wykonaniu Karola Świderskiego nie wystarczyła. Jego PAOK Saloniki poniósł porażkę w prestiżowym meczu przeciwko Panathinaikosowi.
Świderski może być zadowolony z indywidualnego występu, ale zespołowego – już nie. (fot. Reuters)
Była osiemdziesiąta czwarta minuta, gdy wychodzący na wolne pole Świderski został obsłużony prostopadłym podaniem. Polski napastnik sprytnie wykorzystał dalekie wyjście z bramki golkipera Panathinaikosu: przerzucił piłkę ponad jego głową i zagrał wzdłuż pola karnego do niepilnowanego Michaela Krmencika, a ten dopełnił formalności.
Asysta byłego piłkarza białostockiej Jagiellonii przy golu nie wystarczyła jednak, by PAOK doprowadził choćby do wyrównania. We wcześniejszych minutach popularne „Koniczynki” dwukrotnie wpisały się na listę strzelców, co w ostatecznych rozrachunku dało im prestiżowe zwycięstwo przeciwko odwiecznemu rywalowi z Salonik.
Świderski w bieżącym sezonie pojawił się w barwach PAOK-u na boisku na wszystkich frontach trzydzieści sześć razy. Dziewięciokrotnie wpisał się na listę strzelców i siedmiokrotnie wykonał przy trafieniu ostatnie podanie. Czyni go to jednym z najskuteczniejszych zawodników swojego zespołu. Jego formę dostrzegł nowy selekcjoner reprezentacji Polski. Paulo Sousa powołał go bowiem do szerokiej kadry na marcowe spotkania przeciwko Węgrom, Andorze i Anglii.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.