Łodzianie górą w piątkowym hicie. Żubry zagubione w środku pola [KOMENTARZ]
ŁKS wygrywa w Niepołomicach 2:1. Łodzianie zdominowali pierwsze dwa kwadranse. Później Puszcza pokazała determinację, ale to goście dołożyli konkret w postaci drugiego gola.
Puszcza przystępowała do tego spotkania po dwu tygodniowej przerwie spowodowanej awarią oświetlenia w Siedlcach. Niepołomiczanie zajmowali przed tym meczem przedostatnie miejsce w tabeli z jedną, zaległą kolejką do rozegrania. Natomiast Łodzianie znacznie lepiej rozpoczęli sezon. Podopieczni Grzegorza Szoki plasują się na trzeciej pozycji w stawce, z dorobkiem 12 oczek. Dodatkowym smaczkiem był Artur Craciun w wyjściowej jedenastce gości, który grał jeszcze w ekstraklasowej Puszczy.
Przebudzenie Puszczy
W Niepołomicach od samego poranka intensywnie padało, ale gospodarze dobrze przygotowali murawę do gry. Pierwsza bramka padła w 12. minucie. Goście przejęli piłkę w środkowej strefie. Po dośrodkowaniu z lewej strony głową uderzał Marcel Błachewicz, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. Później najszybciej do futbolówki dopadł Lenard Szczygieł, który z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki.
Kibice Puszczy poparciem dla zarządu klubu, fot. Kacper Śmiertka
Łodzianie raz po raz sprawdzali czujność Filipa Andrzejczaka. W drużynie gości aktywny był m.in. Dominik Sokół. Niepołomiczanie mieli kłopoty w defensywie. Pressing Puszczy również pozostawiał wiele do życzenia, co ŁKS wykorzystywał szybkimi kontrami. Podopieczni Tomasza Tułacza zostawiali sporo wolnych przestrzeni między formacjami.
Niepołomiczanie otrząsnęli się po dwóch kwadransach gry i zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką przeciwnika. Ich starania przyniosły efekt w 42. minucie, gdy Filipe Nascimento dośrodkowywał piłkę z rzutu rożnego. W polu karnym najwyżej wyskoczył Adrian Piekarskii zdobył gola głową.
Konkretni goście
Puszcza wyszła na drugą połowę mocno zmotywowana. W drużynie Tomasza Tułacza zadebiutował, sprowadzony ,,last minute” z rezerw Śląska Wrocław, Wiktor Kamiński. Napastnik już kilka minut później, po wejściu na plac gry, miał okazję do zdobycia gola, ale jego strzał głową obronił Damian Węglarz.
ŁKS próbował odgryzać się kontrami i stałymi fragmentami. W 74. minucie strzału z dystansu próbował Andrzej Trubeha. Ukrainiec uderzył minimalnie nad poprzeczką. Kilka chwil później po drugiej stronie swojej szansy próbował Andreu Fort, uderzając głową obok słupka bramki Andrzejczaka.
W 85. minucie Niepołomiczanie znowu stracili piłkę w środku polu. Łodzianie posłali ją na pole karne, a tam na lewej stronie znalazł się niepilnowany Szymon Karasiński, który mocnym strzałem po długim rogu nie dał szans bramkarzowi Żubrów.
Tułacz: Trampkarskie błędy
Szkoleniowiec gości był zadowolony z postawy swojej drużyny w spotkaniu z Puszczą— Jestem dumny z mojego zespołu. Dzisiaj były trudne warunki do gry, padał deszcz. Puszcza jest u siebie agresywna i wykorzystuje stałe fragmenty. Mieliśmy swoje problemy kadrowe, ale nie było tego widać na boisku. Szukaliśmy momentów na granie w piłkę i to się udawało — ocenił po spotkaniu trener Łodzian, Grzegorz Szoka
W innym nastroju był z kolei szkoleniowiec Żubrów. — Bardzo żałujemy, że nie zdobyliśmy punktów. W pierwszej połowie straciliśmy piłkę w banalny sposób. Przy drugiej bramce zrobiliśmy to samo. Mam dejavi z poprzedniego sezonu. Powiedziałem drużynie w szatni, że nie możemy popełniać takich trampkarskich błędów — komentował trener Puszczy.
Tomasz Tułacz odniósł się również do debiutu Wiktora Kamińskiego. — Mamy bardzo młody zespół. Na bramce stoi chłopak, który przyszedł z trzeciej ligi. Wiktor dołączył z drugiej. Potrzebują czasu na zgranie. Rolę Kamińskiego widzę jako podwieszonego za napastnikiem lub na skrzydle — dodawał opiekun Żubrów.