Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.
– Pokazaliśmy twarz Wisły Kraków jaką chcielibyśmy oglądać zawsze. Mecz był bardzo dobry w naszym wykonaniu, graliśmy dojrzale, byliśmy blisko siebie, pozwoliliśmy bardzo dobremu przeciwnikowi na bardzo mało. Przy lepszym rozwiązaniu sytuacji w drugiej połowie mogliśmy wykręcić naprawdę wysoki wynik – ocenił spotkanie Mariusz Jop.
Krzysztof Porebski / PressFocus
PRZEDMECZOWE SENSACJE
I w Krakowie, i w Białymstoku, w tygodniu poprzedzającym mecz, więcej niż o nim, mówiło się o sprawach pozaboiskowych. Pod Wawelem głównym tematem było nagłe odejście najskuteczniejszego strzelca początku sezonu w całej Ekstraklasie. Jordi Sanchez na koniec okienka transferowego przyjął ofertę Pogoni i za kwotę odstępnego zapisaną w kontrakcie, przeniósł się do Szczecina. – Na pewno Jordi miał bardzo duży dylemat przy podejmowaniu tej decyzji – komentował sytuację na przedmeczowej konferencji Mariusz Jop. – Z jednej strony był w klubie, w którym czuł się bardzo dobrze, w klubie, który pomógł jemu, ale z drugiej strony on też pomógł klubowi, bo podziękował za tę pomoc swoją dobrą grą i bramkami, które strzelał. Zachował się elegancko, podziękował całemu zespołowi, całemu sztabowi. Przyszedł, stanął przed nami, powiedział, co czuje i uważam, że była to jak najbardziej postawa właściwa. Tak powinno się to robić, jeżeli odchodzi się z klubu nawet w takich okolicznościach.
Na Podlasiu mieli inny problem. Związany z SMS-ami trenera Adriana Siemieńca, którymi starał się wpłynąć wiosną na prowadzenie meczu z GKS-em Katowice przez sędziego Pawła Raczkowskiego. – Nie chciałbym bezpośrednio oceniać tej sytuacji, bo od takiej oceny są właściwe komisje. Mogę natomiast powiedzieć tylko od siebie, że jakakolwiek próba wpływania na sędziego sprawiania, że jego decyzje na boisku będą forowały jedną z drużyn są absolutnie naganne i nie powinno to mieć miejsca – odniósł się przed meczem do sprawy trener Wisły.
TŁUMACZENIA SIEMIEŃCA
Szkoleniowiec Białej Gwiazdy pytany czy odejście Sancheza nie wpłynie negatywnie na morale jego zespołu odpowiedział: – Raczej jest to czynnik mobilizujący, a nie deprymujący. Spytany kto jest faworytem w meczu z Jagiellonią, zadeklarował z pewnością w głosie: – Gramy u siebie. My jesteśmy faworytem tego meczu! I faktycznie, od początku to Wisła narzuciła reguły boiskowej gry. Uzyskała przewagę, kilka razy postraszyła, a w końcu po kwadransie zadała skuteczny cios. Marco Bozić dorzucił ostro bitą piłkę z lewego skrzydła, a w polu karnym jak trzeba głowę
Fot. Jarosław Tomczyk
przystawił nie kto inny jak Angel Rodado i było 1:0. Lider Wisły, zgodnie z oczekiwaniami, po odejściu Sancheza wrócił na pozycję numer 9 i błyskawicznie dowiódł, ze obawy kibiców w Krakowie o skuteczne zastępstwo jego rodaka, są co najmniej przesadzone.
Biała Gwiazda grała mądrze, kontrolowała tempo i przebieg spotkania, o Jagiellonii do przerwy powiedzieć można było jedynie, że na pierwszą połowę do Krakowa nie dojechała. Jak miało się okazać później, na drugą także. Po przerwie goście spróbowali wprawdzie zaatakować, ale to Wisła szybkimi kontrami stwarzała kolejne okazje, tyle że miała problem z finalizacją. A gdy w końcu Rodado trafił do siatki to po minimalnym spalonym. Kilkanaście minut później gola zdobył Darijo Grujcić. Piłka stała już na środku boiska, ale sędziowie VAR dopatrzyli się ręki strzelca, sędzia Piotr Lasyk trafienie anulował, a kibice zaczęli głośno skandować, że należy sprawdzić jego telefon, czy czasem nie ma w nim SMS-ów od trenera Siemieńca. – Ciężko mi się do tego odnieść – komentował wyraźnie mocno przybity sytuacją trener. – Rozumiem, że ta kwestia jest gorąca. Odbyła się komisja dyscyplinarna, pojawiłem się na niej, złożyłem wyjaśnienia, nie mam zarzutów, że naruszyłem jakieś przepisy PZPN. Tyle jeśli chodzi o aspekt prawny. Natomiast jeśli chodzi o moje refleksje, wysyłanie wiadomości do sędziego było błędem. Jest to dla mnie duża lekcja i nauczka. Jestem pewny, że wnioski wyciągnę i taka sytuacja już się nie powtórzy.
Dopytywany przez dziennikarzy czy nie uważa, że w jego wypowiedzi zabrakło słów przepraszam i żałuję, Siemieniec powtórzył, że złożył zeznania przed komisją i więcej na ten temat nie będzie się wypowiadał.
DO TRZECH RAZY SZTUKA
Wisła w końcu dopięła swego za trzecim podejściem. Z dystansu uderzył Bozić, Sławomir Abramowicz zdołał odbić jego strzał, ale wobec dobitki Rodado był już bezradny. Wracający do formy Hiszpan potwierdził, że jeżeli chodzi o skuteczność z pola karnego jest jednym z najlepszych specjalistów w lidze. W nagrodę wraz z całą drużyną wysłuchał po meczu chóralnych podziękowań kibiców, którzy po ostatnim gwizdku długo nie opuszczali stadionu przy Reymonta. – Myślę, że gra Angela może wyglądać jeszcze lepiej, fizycznie wygląda już dobrze, a to że ma intuicję w polu karnym to pokazał już dawno – podsumował występ Rodado Mariusz Jop.
Jagiellonia w Krakowie nie miała nic do powiedzenia. Trudno uwierzyć, ale w całym spotkaniu nie stworzyła tak naprawdę żadnej groźnej sytuacji, chyba że uznać za taką minimalnie niecelny strzał Jesusa Imaza w drugiej połowie. – Pamiętam lepsze mecze, albo inaczej, trudno mi sobie przypomnieć słabszy w naszym wykonaniu, ale nie chcę zabierać zasług Wiśle. Zagrała bardzo dobry mecz, miała go pod kontrolą, wygrała zasłużenie, a my jej nie zagroziliśmy. Nie potrafię powiedzieć dlaczego ten mecz w naszym wykonaniu był bardzo słaby. Jest dużo emocji wokół naszej drużyny, musimy odpocząć, wrócić do dobrego grania, dotrwać do przerwy na kadrę i popracować – podsumował mecz Adrian Siemieniec.