Widzew przed startem sezonu 2025-26 musiał mierzyć się z obficie napompowanym balonikiem oczekiwań. W klub wpompowane zostały duże pieniądze, a przykładowe zwycięstwo 7-1 z Jagiellonią w okresie przygotowawczym z całą pewnością nie pomogło w studzeniu nastrojów w Łodzi.
Sam start sezonu jednak nie okazał się klapą. Drużyna prowadzona przez Zeljko Sopica zwyciężyła w dwóch z trzech inaugurujących spotkań, przegrywając jedynie w Białymstoku.
Wisła Płock po awansie do Ekstraklasy niespodziewanie rozpoczęła sezon od samych zwycięstw, co czyni ją rewelacją początkowej fazy rozgrywek. Nafciarze wywieźli trzy punkty między innymi z Częstochowy, co może świadczyć o ich bardzo wysokiej formie.
Do bezpośredniego starcia Wisła podchodziła w roli lidera tabeli PKO BP Ekstraklasy, Widzew zaś zamykał pierwszą piątkę. W Sercu Łodzi mieliśmy więc starcie wagi ciężkiej.
Pierwszą bramkę spotkania zdobył niezawodny w tym sezonie kapitan Nafciarzy, Łukasz Sekulski. Położył on na murawie Ricardo Visusa, a następnie technicznym strzałem, oddanym prawą nogą, pokonał Macieja Kikolskiego, zapewniając on prowadzenie Wiśle od 37. minuty.
Widzew nie postanowił tracić czasu i zdołał odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Zaledwie 4 minuty po straceniu bramki, wyrównał stan spotkania. Egzekutorem okazał się być Shehu, który efektownie zmieścił piłkę przy dalszym słupku bramki po technicznym strzale z dość ostrego kąta.
Bliski odwrócenia losów spotkania w końcowej fazie meczu był RTS. Po kontrze z 77. minuty spotkania i próbie dryblingu przez Mariusza Fornalczyka, padł on w obrębie pola karnego. Po trwającej dłuższą chwilę wideoweryfikacji sędzia Tomasz Kwiatkowski postanowił odwołać podyktowaną chwilę wcześniej jedenastkę.
Do końca spotkania nie padła już żadna bramka. Remis, który padł ostatecznie w Łodzi może być przyjęty ze względnym zadowoleniem w obu zespołach. Wisła wciąż nie przegrała, a Widzew zatrzymał lidera ligi.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Jurek
10 sierpnia, 2025 07:24
Ewidentny karny , Fornalczyk kopnięty z tyłu w nogę gdy wygrał już pozycję , nawet w A klasie sędzia by się nie zastanawiał …
Gdy Jagiellonia Białystok wyszła na dwubramkowe prowadzenie, wydawało się, że ma zwycięstwo z Legią Warszawa na wyciągnięcie ręki. Ale w drugiej połowie piłkarze Marka Papszuna wzięli się za odrabianie strat i wywieźli ze stolicy Podlasia cenne „oczko”.
Gospodarze o mistrzostwo, goście o utrzymanie. Jagiellonia – Legia [LIVE]
Jagiellonia Białystok po wyczerpującym starciu z Fiorentiną podejmuje Legię Warszawa. Oba zespoły potrzebują punktów, by zbliżyć się do realizacji swych celów.
Ewidentny karny , Fornalczyk kopnięty z tyłu w nogę gdy wygrał już pozycję , nawet w A klasie sędzia by się nie zastanawiał …