W najbliższą środę Legia Warszawa rozpocznie rywalizację w Lidze Mistrzów. Obrońca Wojskowych Bartosz Bereszyński zaznacza, że polski reprezentant w elitarnych rozgrywkach nie będzie chłopcem do bicia.
Bartosz Bereszyński jest gotowy na grę w Lidze Mistrzów (foto: Łukasz Skwiot)
Legia w tym sezonie nie gra najlepiej, mimo że do zespołu dołączyło kilku klasowych zawodników. Trener Besnik Hasi zaznaczał, że potrzebują oni czasu, by wkomponować się do drużyny. Mieli na to czas w przerwie na mecze reprezentacji narodowych. Teraz czeka ich ostatni ligowy test przed startem Ligi Mistrzów. W sobotę warszawianie zagrają w delegacji ze Słoniami w Niecieczy.
– Termalica pod wodzą nowego trenera zaczęła wygrywać i na pewno starcie z nimi nie będzie łatwe. Ostatnio przegraliśmy na tym stadionie i teraz jedziemy zmazać tę plamę. Udajemy się tam tylko i wyłącznie po zwycięstwo – zaznacza Bereszyński w rozmowie z serwisem „legionisci.com”.
Wiadomo jednak, że w szatni Legii myśli się już o Lidze Mistrzów. W środę gracze Hasiego podejmą Borussię Dortmund. – Nasi przeciwnicy teoretycznie mogą nas zlekceważyć. Niedawno Wyspy Owcze niespodziewanie zremisowały z Węgrami. Nikt nie przypuszczałby przed meczem, że taki wynik jest w ogóle możliwy – mówi obrońca, dodając, że Legia nie przygotowuje się na falę wysokich porażek w LM.
– Na pewno nie będziemy chłopcami do bicia, chociaż wielu nas na to skazuje. Chcemy grać jak najlepiej i tworzyć zespół – dodaje. – Jednak zgadzam się z tym, że jeżeli przegralibyśmy wysoko w środę, to za kilka dni w lidze będzie to jeszcze siedziało w naszych głowach – podsumowuje Bereszyński.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.