VAR, spalone i nerwy. Wymęczone zwycięstwo w Białymstoku
Jagiellonia Białystok rozpoczęła fazę grupową Ligi Konferencji od zwycięstwa nad Hamrunem. Choć rywal debiutował w Europie i grał przez pół godziny w osłabieniu, to „Jaga” męczyła się długo, a kibice mogli odetchnąć dopiero po golu Jesúsa Imaza.
Jagiellonia Białystok rozpoczęła fazę ligową Ligi Konferencji Europy od meczu z maltańskim Hamrunem. Dla rywali był to debiut na europejskiej arenie, ale od początku pokazali się z odważnej strony. Zaskoczyli pewnością siebie i śmiałymi atakami, podczas gdy gospodarze sprawiali wrażenie zagubionych.
Już w 3. minucie Jaga miała pierwszą okazję, ale Pululu źle trafił w piłkę. Chwilę później to goście groźnie uderzali z woleja, a po kwadransie mieli znakomitą sytuację sam na sam, choć z ostrego kąta.
Wydawało się, że „Pszczółki” wyszły na prowadzenie po zamieszaniu w polu karnym i trafieniu Jesúsa Imaza, ale po interwencji VAR gol został anulowany. Po przerwie historia się powtórzyła – Pululu trafił, lecz sędzia liniowy wskazał spalonego.
Za wysokie progi na polskiego klubu nogi [KOMENTARZ]
W obu meczach z Fiorentiną Raków obejmował prowadzenie i oba przegrał w doliczonym czasie gry. Po zakończonej rywalizacji trener Łukasz Tomczyk mówił, że zabrakło trochę szczęścia. To fakt, ale pamiętajmy, że ono sprzyja lepszym.