W śląskim klasyku długo zanosiło się na remis. Świętująca 62 urodziny Gieksa przechyliła jednak w końcówce szalę na swoją korzyść, wygrała 3:1 i wspięła się do środka tabeli. Górnik pozbawiony dopingu obrażonych kibiców wciąż szuka formy z jesieni.
W poprzedniej kolejce GKS wrócił bez punktów z Gdyni, Górnik oddał całą pulę u siebie Pogoni. Obydwa zespoły przystępowały do sobotnich derbów po meczach, które trudno było przegrać, a jednak im się to udało. Tym większa była motywacja jednych i drugich do zmazania plamy sprzed tygodnia i zapewne też dlatego od pierwszego gwizdka drużyny narzuciły bardzo szybkie tempo, czasem nawet szybsze niż pozwalały na to umiejętności graczy.
Pomijając stronę czysto boiskową mecz zapowiadał się ciekawie także pod kątem wydarzeń na trybunach. Były to bowiem pierwsze derby po zerwaniu tzw. zgody przez grupy kibicowskie obu klubów. Do tej pory kibice Gieksy i Górnika dopingowali na ich meczach wspólnie, teraz strony deklarowały zachowanie neutralności, ale Zabrzanie oficjalnie mieli zasiąść w sektorze gości. Ostatecznie nie zasiedli w ogóle. Jeden z policjantów zabezpieczających spotkanie poinformował, że się obrazili, wsiedli do autokarów i odjechali. Powodów zdradzić nie chciał, ale nieoficjalnie poszło ponoć o transparenty, których nie pozwolono im wnieść na trybuny. Górnika dopingowała w tej sytuacji jedynie niewielka grupa fanów skupionych na jednym z sektorów gospodarzy.
Nie minęło pięć minut a obie drużyny już stworzyły po jednej znakomitej, niewykorzystanej sytuacji. Tempo było szybkie, grę prowadził raczej Górnik, ale to bazująca na kontrach Gieksa prezentowała się bardziej przekonująco. Efektem był gol w zamieszaniu podbramkowym Bartosza Nowaka. Goście szukali wyrównania, przed przerwą niewiele jednak na nie wskazywało. Ale że piłka potrafi zaskakiwać, Sandre Lisethowi udało się zdobyć gola do szatni.
Z niej Górnik wyszedł tak naładowany, że przez pierwszy kwadrans drugiej odsłony dosłownie wgniatał Giekse w jej pole karne. Poza słupkiem Maksyma Chłania, który chyba obudził Katowiczan, więcej jednak nie uzyskał. Gra się wyrównała, trudno było się nudzić, ale choć dużo było walki i chęci, brakowało konkretów. Dopiero w końcówce gospodarze za sprawą rezerwowego Marcela Wędrychowskiego trafili do siatki, a w doliczonym czasie gry wynik z karnego ustalił Arkadiusz Jędrych.
– Zbieramy punkty i chociaż przez kilka dni możemy patrzeć w górę tabeli – cieszył się po meczu Bartosz Nowak. Markotną minę miał natomiast rozgrywający 400-setny mecz w Ekstraklasie Rafał Janicki. – Liczba fajna, ale można mieć fajniejsze jubileusze – mówił. – Mieliśmy dobre pierwsze kwadranse obu połów, ale nie umieliśmy ich wykorzystać, musimy szybko wyczyścić głowy, bo już w środę mecz pucharowy w Poznaniu. Wierzę, że tam przyjdzie przełamanie – zakończył z nadzieją.
Oni oddalili się od spadku. Jak wygląda tabela Ekstraklasy?
Sobota w PKO BP Ekstraklasie była ważna w kontekście walki o utrzymanie. Od strefy spadkowej oddalili się Pogoń Szczecin, Motor Lublin i GKS Katowice. Swoją sytuację pogorszył Widzew Łódź.
GKS wraca na zwycięską ścieżkę. Zła seria Górnika trwa
GKS Katowice pokonał Górnika Zabrze 3:1 w meczu PKO BP Ekstraklasy. Dla gospodarzy to pierwsze od 3 meczów zwycięstwo, zaś dla gości czwarte z rzędu spotkanie bez wygranej.
Pogoń Szczecin skromnie, ale jednak, pokonała Widzew Łódź. Jedyną bramką spotkania było debiutanckie trafienie Karola Angielskiego. Obejrzyj skrót tego spotkania!
Motor Lublin pokonał na własnym obiekcie Koronę Kielce w spotkaniu rozgrywanym w ramach 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Obejrzyj skrót najciekawszych wydarzeń tego meczu.